Od bezprzewodowej ciąży po wifi macierzyństwo czyli: Online Mama

0
598
The mother of the woman with the child on hands at work behind the laptop at home

Grupowanie się matek

Popularne fora internetowe gromadzą ludzi o podobnych zaintereowaniach. Czerpiemy wiedzę z wypowiedzi innych użytkowników, dzielimy się własnymi doświadczeniami.  Matka trafia na forum zwykle już w okresie starań o dziecko. Następnie przechodzi przez kolejne jego „działy” analogicznie do właściwego stanu – staraczki lub staranki, w ciąży, przyszłe mamy – tutaj często przygoda z forum się urywa, bo na świat przychodzi niemowlę, które zabiera czas przewidziany na wymianę historii z resztą członkiń na formum.

Często „życie” z forum głównego przenosi się do grupy zamkniętej lub na portal społecznościowy, gdzie zaczyna się już inna historia – kończy się tryb incognito, życie wirtualne oraz to co dzieje się na forum czy grupie nabiera dużo bardziej realnego wymiaru.

Na forach zawiązują się przyjaźnie na całe życie. Znam przypadek sprzed kilku lat, gdzie jedna z mam zgłosiła siebie i kilka innych mam do jednej ze stacji radiowych na konkurs. Efektem był wspólny wyjazd dziewczyn na wyspy kanaryjskie, gdzie poraz pierwszy spotkały się na żywo.

Grupowanie się matek nie pozostawia za sobą w zasadzie żadnych obszarów nietknietych. Hobbystyczne, sprzedażowe, modowe, dla mam dziewczynek, dla mam chłopców, mam z Warszawy, mam z Rzeszowa, dla tych co noszą czapki z daszkiem i dla tych co lubią odzyskiwać perły z PRL, dla maniaczek nosideł i chust dla niemowląt, albo preferujących rodziciestwo bliskości, karmienie piersią, dla tych co dietę już rozszerzają, dla zafascynowanych szkołą montessorii, dla grzybiarzy, wędkarzy, rowerzystek czy tych, którzy bez aparatu i zdjęć żyć nie umieją, grupy jedzących pavlovą, szarlotki czy inne cuda.

Jasna strona mocy

Zapisując się gdzieś zazwyczaj liczymy, że coś z tego bedziemy miały. Najczęściej tak jest i to jest chyba najfajniejsze. Mamy jakieś pytanie czy wątpliwość, piszemy na grupie i pyk jest odpowiedź – szybka, konkretna, od żywego człowieka, innej matki, a więc szczera, wiarygodna. Zależnie od sytuacji grupa może także być formą wsparcia, pomóc rozwiązać problem, doradzić, ale też, co istotne, podnieść na duchu. Dzięki podobnym doświadczeniom członkiń grupy mamy świadomość tego, że nie tylko my mamy dany problem, że boryka się z nim też sporo innych kobiet. Czasami wyrzucenie z siebie żalu i różnych emocji pozwala na świeże spojrzenie na wszystko i w efekcie działa autoterapeutycznie.

Przypuśćmy, że kobieta jest kilka dni po porodzie. Pierworódka, w chaosie, w nowej sytuacji. Jest ból, jest radość, jest złość, jest zmęczenie. Jest pozostawiona sama sobie. Może nie wiedzieć, że baby blues to normalny stan, który mija, że ból piersi przejdzie, że nie każdy noworodek przesypia większość doby, że miłość przyjdzie, że są sposoby na różne dolegliwości – wystarczy odrobina empatii, wsparcia, dobrych rad – bez tych, które tylko potęgują poczucie winy. To sie odbywa nie raz w kontraście do pseudo-rad własnych matek, teściowych, babć i cioć, które często nijak mają się do aktualnej wiedzy w temacie karmienia i wychowywania dzieci.

Matka matce wilkiem

Jednak wszystko ma swoją cenę, nawet Juli nie w sensie stricte materialnym. Przede wszystkim macierzyństwo online to totalny pochłaniacz czasu. Mama ze smatfhonem w dłoni „siedzi na forum“ albo czyta posty na grupie na FB często kosztem dziecka. Druga kwestia, życie w sieci odzwierciedla relacje społeczne. Udzielając  się gdzieś narażamy się na hejty, ofensywne pouczenia i ostrą krytykę tych, którym się wydaje, że wszystko wiedzą najlepiej a jeśli ktoś robi coś inaczej to jest absolutnie niedopuszczalne.


Wpisy tykające bomby to m.in. „nie chcę szczepić swoich dzieci”, albo „nie chcę karmić piersią” czy też „będę karmić trzylatka piersią”. Nawet nie próbujcie wyobrazić sobie natężenia aktywności za i przeciw pod takim postem. W sumie to miłe dostać wiele odpowiedzi ładunek emocjonalny jaki ze sobą niosą jest jest iście wybuchowy. Oczywiście wszyscy chcą dobrze. Zarówno matki wspierające, jak i matki krytycznie pouczające, no i matki próbujące rozładować rosnące pod postem napięcie. Jesteś gotowa na tę nawałnicę?


Oto moje ulubione trzy posty. Dziecko ma temperaturę 40 stopni, co robić? Albo ten, z grupy sprzedażowej: Szukam perełek dla synka. I pod postem mama wymienia części składowe na „stylóweczkę” najbardziej popularną na placu zabaw. Albo ten, na grupie zafascynowanych designem PRL-owskim: ktoś wrzuca szafę Jitona albo komodę Tatra Nabytok uciapane białą farbą z pytaniem „i jak się podoba?”. To są przykłady śmieszne albo nieśmieszne, ale takie, na które inne osoby z grupy są bardzo uczulone. Wywołują więcej poirytowania aniżeli chęci pomocy.

Od wsparcia i autoterapii po ból i nadużycia

Wracając do meritum, współczesna mama działa efektywnie w sieci. Tam znajduje niemal wszystkie odpowiedzi na bierzące zapytania. Idealnie jeśli się w tym jednak nie zatraca.  Posiada umiar czasowy, rozwagę w doborze tego co się czyta i co pisze także. Jeszcze lepiej jak podchodzi do tych źródeł informacji na spokojnie, nie dając się wytrąci z fasonu, zaaferowanym forumowiczkom. Fora internetowe i grupy na fb zależnie od stopnia zażyłości i konkretnego zakresu tematycznego są w stanie wesprzeć merytorycznie i emocjonalnie, kiedy tego potrzebujemy. Mają także niestety moc zadawania bólu słowem płynącycm spod palców innych osób, dlatego warto rozważnie dobierać miejsca gdzie właczamy zielone światełko ONLINE.

Pamietajmy także, aby w sieci chronić własne dane i dane naszych rodzin, szczególnie zdjęcia dzieci – modyfikując odpowiednio ustawienia kont. Uczulam też, aby nie wysyłać rzeczy i pieniędzy osobom nieznanym, niestety oszuści często pod pretekstem, kłamstwem i manipulacją wykorzystują dobre chęci oraz potrzeby innych.

PS. Jeśli interesuje was w jakiej dyskusji online brałam ostatnio udział, to już piszę. Jako zwolenniczka kąpieli z maluchem pod prysznicem, prowadziłam długie i ciekawe dyskusje o licznych plusach tego typu kąpieli względem stosowania wanienki. Okazało się, że kobiety nie znają wciąż rękawiczek Baby Shower Glove i byłam szczęśliwa mogąc im je zaprezentować. Dyskusja była obfita, ale bardzo merytoryczna i rzeczowa. Wydaje mi się, że nie jedna matka skorzystała, nikt się na nikogo nie obraził, a ja odkryłam kilka interesujących obaw ze strony matek, z których nie zdawałam sobie sprawy. Tym ciekawiej, że udało mi się rozwiać ich obawy na bieżąco w ramach wspólnego czatu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here