Cesarskie cięcie i karmienie piersią.

9
122

Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Bańka z wymarzonym macierzyństwem i wejściem w nie pękła już na porodówce. Po kilku godzinach, gdy po raz pierwszy ból był tak nie do zniesienia, w ostateczności przekonałam się bardzo szybko do znieczulenia, za które trzeba było płacić. Ok, byliśmy na to przygotowani. W ostateczności poród zakończył się cesarskim cięciem, gdy po 14 godzinach i pełnym rozwarciu, nie wystąpiły bóle parte…

Największy koszmar zaczął się jednak po porodzie, gdy nie miałam pokarmu i żadnej pomocy ze strony pielęgniarek i położnych.

Załamałam się. Nacisk ze strony otoczenia na poród naturalny i karmienie piersią był tak wielki, że wmawiałam sobie, że jestem niepełnowartościową kobietą i matką, bo nie dość, że nie mogłam urodzić naturalnie, to na dodatek nie jestem w stanie wykarmić swojego dziecka, które cały czas straaaaasznie płacze.

Na szczęście po powrocie do domu miałam już pomoc ze strony Mamy, która nie dość, że pomagała mi skupić się na sobie i Młodej, to dodatkowo zadbała o to, by było w domu wszystko ugotowane i wysprzątane. Mąż także pomagał jak mógł, szwagierka podpowiedziała jak wywołać laktację. Niestety po CC często zdarza się, że na pokarm trzeba cierpliwie poczekać, ale jak tu czekać, gdy się chce samej wykarmić swoje dziecko, swoim własnym mlekiem. Poszłam za radą i zaczęłam rozgrzewać piersi. Mąż kupił w aptece najtańszy, najprostszy ręczny laktator szklany, który jako jedyny, mimo bólu na początku, pomógł mi z uruchomieniem pokarmu. Po kilku dniach miałam pokarmu tyle, że mogłabym trojaczki wykarmić. Kolejny problem pojawił się w drugim tygodniu po porodzie, gdy miałam nawał pokarmu, a piersi twarde jak skała. Kiedyś babcinym sposobem było przykładanie kapusty. Ja wybrałam prostszy sposób: kupiłam polecony przez farmaceutę krem z wyciągiem z kapusty i smarowałam piersi, które znów stały się mniej twarde, niebolesne, a zatkane kanaliki mlekowe się odblokowały. Moje poczucie winy zniknęło.

Przy drugim dziecku nie wmawiałam sobie, że muszę. Pojechałam na porodówkę, od razu poprosiłam o CC wiedząc, że mam takie prawo po pierwszym porodzie operacyjnym.

Wiedziałam, że mimo prób, mogę zblokować się psychicznie i po raz kolejny wyląduję na stole na cito. Dzięki mojej pewnej decyzji wszystko odbyło się bez stresu i na spokojnie. Do szpitala od razu zakupiłam szklany ręczny laktator i od pierwszych godzin zaczęłam uruchamiać pokarm. Ponadto smarowałam piersi maścią z wyciągiem z kapusty, żeby kanaliki się otworzyły. Ból był straszny, a brodawki pokrwawione, ale warto było. Po dwóch dniach miałam już pokarmu tyle, że spokojnie, bez stresu przykładałam do piersi Młodą i nie musiałam uzupełniać karmienia sztucznym pokarmem, by dziecko się najadło.

Pamiętajcie – życie zaskakuje, czasem planujemy inaczej, a okazuje się, że nagle wszystko wywraca się do góry nogami.

Najważniejsze jest to, aby był przy Was ktoś, kto pomoże Wam w tych pierwszych dniach i będzie przy Was – ktoś bliski, ktoś kto też to przeżywał, ktoś kto po prostu będzie, wysłucha i udzieli rad tylko wtedy, gdy będziemy ich oczekiwały. Jeśli uznasz, że nie chcesz karmić piersią, nie będziesz czuła takiej potrzeby, nie daj sobie wmówić, że tylko taki sposób jest najlepszy. Najlepsze jest to, co jest dobre dla Ciebie i co uznasz, że jest dobre dla Twojego dziecka.

9 KOMENTARZE

  1. Jak ja żałuję że nie spotkałam Twojego wpisu przed porodem. Wiedziała bym wtedy co robić. A tak po cc nikt mi nie pomógł nie miałam pokarmu nawet nie pomagało mi przystawic małej do piersi tylko dali butle. Do tej pory mój pokarm jej niewystarcza i muszę dokarmiać.

  2. Ja miałam pokarm, ale co z tego, skoro córka nie była w stanie poradzić sobie przy piersi. Przez nacisk personelu i ciągłe próby przystawiania znienawidziła pierś i do tej pory po 2 miesiącach zdarza jej się zacząć płakać gdy chce ją tylko przytulić do gołej piersi

  3. Monika, nic na siłę, najważniejsze żebyś czerpała z tego, że jesteś Mamą- to przecież taka ważna rola, jedna z ważniejszych w naszym życiu :). Dla pocieszenia- tak miałam z pierwszą Córką, odpuściłam po trzech miesiącach i obie się uspokoiłyśmy. Możecie nawiązać bliskie relacje w inny sposób. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się nabrać pozytywnych myśli. Jesteś Mamą- czerp z tego radość, nie ważne w jaki sposób, bo przecież dla każdej z nas szczęście ma inny wymiar 🙂

  4. Smutna, też żałuję, że nie mogłam Ci wcześniej „pomóc”. Może jeszcze nie jest za późno, jeśli bardzo chcesz, jest jeszcze szansa na uruchomienie pokarmu. Pamiętaj im częściej przystawiasz do piersi, im częściej odciągasz pokarm, organizm zaczyna produkować ilości, których dziecko potrzebuje. Potrzebny jest czas, spokój, chwila relaksu i pozytywne myśli. Czasem wydaje się też, że pokarmu jest mało, bo nie czujemy, aby pierś była pełna, a jest inaczej. Być może Twój Maluszek to „żarłoczek” i mimo dużej ilości pokarmu Twój nie wystarczy, bo jest za mało treściwy (to co jesz jest równie wtedy ważne). Na pocieszenie, nawet jeśli tylko pije z Twojej piersi to i tak dużo 🙂

  5. Ja miałam więcej szczęścia- po cc położne i pielęgniarki noworodkowe o każdej porze dnia i nocy służyły pomocą, radą, pomagały przystawić Mała do piersi w pierwszych godzinach po cc. Zawsze z uśmiechem, również przy nawale mlecznym mówiły co kupić, co robić, masowały piersi gdy nie miał kto… Pokarm miałam, ale musiałam dokarmiać butlą- nie przeszkadzało mi to specjalnie, udało mi się karmić 6 miesięcy.

  6. Przeżyłam to całkiem niedawno – 12 dni temu… Po CC brak pokarmu, presja straszna, wręcz terror żeby karmić piersią i przystawiać, przystawiać, przystawiać… Córka płakała całymi nocami, wkońcu zaczęła być dokarmiania… Wróciłam do domu zbrukana psychicznie i wymięta jak szmata… Zaczęłam pracować z laktatorem… Pokarmu nadal mam mało, dokarmiamy mm. Coraz częściej myślę o tym żeby całkiem przejść na butelkę… córka niedojedzona płacze, ja się męczę i coraz gorzej to znoszę – psychika + baby blues… Straciłam całe serce i zapał do karmienia piersią… A będąc w ciąży bardzo chciałam karmić… a to wszystko dzięki personelowi szpitala, który zamiast mi pomóc niemal wiedział w depresję i poczucie, że jestem złą matką…

  7. Emm, próbuj może się uda…jak już wcześniej pisałam, najważniejsze to się wyciszyć…postaraj się znaleźć chwilę dla siebie w ciszy. Poproś męża, mamę, przyjaciółkę, niech przez chwilę zajmie się Młodą, a Ty spraw sobie małą przyjemność jaką jest chociażby ciepła kąpiel (rozgrzewa pierś, łatwiej odciągnąć pokarm), psychika ma ogromne znaczenie. Ja dodatkowo piłam herbatki wzmagające laktacje- także polecam.

    Nie zależnie jaką decyzję podejmiesz- trzymam kciuki, byś korzystała z tego, że jesteś Mamą.

  8. Hym nasze kochane szpitale też odebrały mi urok macierzyństwa na co tak czekałam leżałam z małą w szpitalu ona płakała i ja obok jak wchodziły „baby jagi” juz miałam dość czemu płacze przystawiamy przystawiamy cały vzas leżałam z zmieniając tylko piersi bo tak terzeba bylo robić według pielęgniarek _ Nie moglam doczekać się wyjscia do domu szczerze karmie juz 8 miesiąc piersią i teraz żałuję,że nie dawalam butelki choć 1 w ciągu dnia bo teraz malutka nie chce pic z butli i jestem uwiazana nawet nie moge sama wyjsc do miasta . Podsumowując butelka nie jest zła a na laktacje świetnie dziala kawa inka z mlekiem pol na pol pic 4 razy dziennie tak doradzila mi starsza położna i to pobudzilo mi laktacje

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here