Dlaczego udajemy orgazm?

Kiedy on próbuje, ale nic z tego nie wychodzi? Kiedy jesteśmy zmęczone? Kiedy boimy się odtrącenia? Kiedy chcemy mieć to z głowy? Kiedy wiemy, że jego to kręci? No właśnie – kiedy udajemy orgazmy i po co to robimy?

Gabriela Wiśniewska
Gabriela Wiśniewska

Z wykształcenia polonistka, za jakiś czas być może również socjolingwistka :) Zafascynowana himalaizmem, zapalona biegaczka, miłośniczka Włoch. Estetka, lubiąca ciekawostki z branży beauty, interesująca się modą, dietetyką oraz szeroko pojętym zdrowiem.

Strona internetowa autora

Orgazm ma dla każdej z nas inne znaczenie. Dla jednych jest on nieodłącznym elementem udanego stosunku. Dla innych – czymś kompletnie nieistotnym. Te skrajne podejścia pokazują jak bardzo jesteśmy różne w sferze intymnej. Ale dlaczego wiele z nas decyduje się na udawanie orgazmu? Analizując internetowe wpisy, wybrałam dla Was najczęściej pojawiające się argumenty.

„Nie chcę go urazić”

Z obawy o negatywną reakcję mężczyzny, wiele kobiet decyduje się na udawanie orgazmu. Podbudowywanie ego partnera w ten sposób nie przynosi jednak długotrwałych korzyści łóżkowych – zamiast próbować nowych rzeczy i starać się zaspokoić swą partnerkę, facet brnie w jeden scenariusz łóżkowy mając pewność, że to się podoba każdej ze stron. Jeśli nie ma pojęcia o istnieniu problemu, nie próbuje szukać jego rozwiązania.

„Nigdy nie miałam orgazmu pochwowego. Czy coś takiego w ogóle istnieje?”

Te z nas, które wątpią w istnienie orgazmu, po pewnym czasie nawet nie próbują go osiągnąć. Zakładają, że nie będą szczytować, skoro nigdy wcześniej tego nie robiły. Udawanie staje się wtedy pewnym rutynowym elementem współżycia. Odejście od tego scenariusza może być trudne, ponieważ barierą, stojącą na drodze do orgazmu, jest również psychika.

„Jestem zmęczona. Chcę mieć to z głowy”

Jeżeli seks przestajemy traktować jako ważne wspólne przeżycie, a zaczynamy postrzegać jako kolejny obowiązek, udawanie orgazmu pozwala przypieczętować sprawę w momentach zbliżenia. Tylko czy jest to fair wobec partnera? Czy my same chcemy sprowadzać się do roli „narzędzia” w łóżku?

„Chcę, żeby szybciej skończył, bo sprawia mi ból, kiedy próbuje mnie zaspokoić…”

Jeżeli on stara się za mocno, a my w wyniku tych starań zaczynamy odczuwać ból, to znak, że metody walki o orgazm zostały źle dobrane. Nie warto rezygnować ze stosunku z powodu bólu, udając szczytowanie. W takich chwilach dobrze jest szczerze porozmawiać, nakierować partnera na pewne pomysły – dłuższa gra wstępna, bardziej delikatne ruchy. Może się zdarzyć, że w wyniku takiego próbowania będziemy odczuwać dyskomfort związany z długim czasem penetracji przy małym podnieceniu. Duże tarcie przy małym nawilżeniu powoduje ból. Warto w takich chwilach sięgnąć po sprawdzone środki. Na przykład Mucovagin globulki, czyli innowacyjny preparat. Mucovagin opracowano z myślą o milionach kobiet, które cierpią z powodu suchości miejsc intymnych.

A jakie jest Wasze zdanie na temat udawania orgazmu? Czy zawsze trzeba być szczerą w łóżku, czy może są wyjątki od reguły? Jakie korzyści lub straty może nieść udawanie orgazmu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Partnerzy

© Kobiety Szepczą 2018. Zapoznaj się z naszą polityką prywatności. Zaloguj się

Polityka prywatności

Korzystamy z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki.