Co dzisiaj czyni kobietę kobietą?

0
223
Mental effort, finding problem solution face expression concept. Tired crazy woman wearing nerd geek eyeglasses exhausted after intensive thinking having question mark on her forehead and messy hair

Ostatnio, kiedy przeglądałam pewien portal społecznościowy, zwróciłam uwagę na dyskusję o macierzyństwie pod jednym z postów pewnej popularnej strony (o mocno satyrycznym charakterze). I jak to najczęściej w internetowych dyskusjach bywa, dwie grupy kłóciły się. Tym razem o istotność posiadania potomstwa. Jednak wśród wszystkich komentarzy najbardziej uderzyło mnie stwierdzenie, że to dopiero dziecko czyni kobietę PRAWDZIWĄ kobietą. I stąd przyszła refleksja. Co właściwie czyni we współczesnych czasach kobietę… no właśnie – kobietą?

 

Poza cechami pierwszo, drugo i trzeciorzędowymi, które determinują naszą płeć, nie jesteśmy w stanie zdefiniować jednoznacznego czynnika, sprawiającego, że czujemy się właśnie kobietami. Każda z nas ma inne podejście do własnej płci, a jeszcze inaczej widzą tę kwestię mężczyźni. Ale to nie ich wypowiedzi były tym razem dla mnie ważne. W tym temacie to właśnie nasze koleżanki i czytelniczki zabrały głos, mówiąc o tym, co dla nich – kobiet, jest naprawdę istotne w postrzeganiu własnej płciowości.

Damą być.

Moda zmienną jest niczym każda kobieta – i pewnie za to właśnie ją uwielbiamy. Nie tak dawno temu nasze poprzedniczki nosiły długie spódnice do kostek i ciasne gorsety. Spodnie, które dzisiaj z łatwością kupimy w każdym sklepie odzieżowym, były wcześniej zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Teraz możemy założyć wszystko, na co tylko mamy ochotę. Ale czy w związku z tym zatracamy dawną kobiecość?

 

Kobiecość jest fascynującym zjawiskiem, bardzo inspirującym do poszukiwań własnego kobiecego „ja”. Często mówi się „obudź w sobie kobiecość” i automatycznie dołącza się do tego hasła czerwone obcasy, zmysłowe sukienki. Ale są to tylko przedmioty, które nic nie znaczą bez kobiety, która nie wstydzi się siebie. Dopiero wtedy nabierają znaczenia te atrybuty kobiecości zgromadzone w garderobie i toaletce – twierdzi Natalia (23 l.), współorganizatorka spotkań „Warszawa w sukience” oraz redaktorka fanpage’a Jestem kobietą, noszę spódnice  Kobiecość to rzetelna praca i wytrwałość, gdy stajemy w obliczu wyzwania. Gotowość do poświęceń dla innych i determinacja, aby osiągnąć swój cel. Kobieca kobieta nie boi się wyzwań. Jest odważna w życiu, bo ma świadomość swojej wewnętrznej siły i widocznego na zewnątrz blasku.

Kobieca kobieta bez symbolu kobiecości.

Sztuczne rzęsy, powiększone usta, odessane z tłuszczu płaskie brzuchy i doczepione włosy. Z naszym wyglądem możemy zrobić wszystko, na co tylko mamy w danej chwili ochotę. Stać się z blondynki brunetką? Kwestia jakichś dwóch godzin u fryzjera. Uzyskać idealną opaleniznę? Wystarczy kilka sesji na solarium. Możemy robić wszystko jednocześnie lub nie robić nic. Możemy także mówić, że robimy to wyłącznie dla siebie, partnera lub partnerki, bez powodu. Ale czy te wszystkie zabiegi upiększające (tylko – czy zawsze?) pozwalają nam poczuć się bardziej kobiecymi?

 

Pamiętam jak obsesyjnie rozjaśniałam włosy. Jak tylko było widać choć odrobinę odrostu, od razu leciałam po farbę do drogerii – opowiada nasza czytelniczka Maria (32 l.). – Wydawało mi się, że w blondzie jestem bardziej atrakcyjna, seksowna. Dzisiaj, kiedy w wyniku walki z rakiem, włosy mogę jedynie powspominać, dochodzę do wniosku, że jest to bezapelacyjny symbol kobiecości. Jak tylko będę miała możliwość, ponownie zapuszczę swoje fale i chyba więcej ich nie obetnę! A po narodzinach córki nie wyobrażałam sobie chodzenia we włosach dłuższych niż do ramion! Jednak co według mnie z dzisiejszego punktu widzenia czyni kobietę kobietą? Walka. Walka o możliwość wypełniania roli dobrej partnerki i matki. To, żeby przytulić się do męża i wysłuchać jego problemów, a chwilę później porozmawiać z córką o rozterkach dojrzewającej dziewczynki. Kobietą czyni mnie to, że mogą być nią odpowiednio dla kolejnych członków mojej rodziny. Oni ją we mnie widzą. A ja, nawet bez włosów, nadal dostrzegam ją w sobie.

Mit o kobiecie idealnej.

W mit kobiety idealnej uwierzyła między innymi Iza (27 l.), która zatraciła siebie w dążeniu do kobiecości perfekcyjnej – kobiecości nieistniejącej: Kiedyś robiłam wszystko ze swoim wyglądem. Absolutnie wszystko. Gdy tylko schudłam (22 kg), wpadłam w jakieś błędne koło – cały czas wyszukiwałam kolejne wady, ciągle byłam nieidealna we własnych oczach. Kiedy kładłam się spać z partnerem, potrafiłam nie zmywać makijażu. Aż pewnego dnia poszłam do dermatologa, miałam znaczne problemy z cerą. Oczywiście jak zwykle w pełnym make upie. I to był szok, bo nie miałam odwagi przejść wzdłuż korytarza pełnego ludzi bez tapety, gdy doktor wysłała mnie do łazienki. Istny kubeł zimnej wody. Po kilku dniach zdjęłam właściwie świeżo doczepione rzęsy, przyjrzałam się tym łysym oczom. Patrzyłam na swoją zupełnie gołą twarz, bez makijażu, którą widywałam tak rzadko w tej wersji. Wyglądałam strasznie, to przecież nie mogłam być naprawdę ja. Wtedy zrozumiałam, że po prostu nie znam siebie. Wyrzuciłam staniki z push-upem i inne, wydawałoby się, zwykłe rzeczy każdej kobiety, którymi zaklinałam rzeczywistość nawet przed partnerem. Tak bardzo zapragnęłam poczuć się naturalna. Faza euforii związanej z taką zmianą była wielka, ale tylko chwilowa. Później przyszła faza depresji. Bo nie byłam wystarczająco dobra w swoich oczach. Od tego czasu minęło kilkanaście miesięcy. Obecnie jestem singielką, ale rozstanie nie było spowodowane moją zmianą wyglądu. Czym zatem jest dla mnie teraz bycie kobietą? To świadomość własnej płciowości, zrozumienie swojej seksualności i nie uzależnianie jej od aprobaty mężczyzny. Nie podążanie na ślepo za męskimi oczekiwaniami względem „idealnego kobiecego wyglądu i charakteru”. Kobiecość to moja siła, której nie może zanegować żaden facet, bo nie spełniam jego dziwnych standardów co do długości rzęs czy rozmiaru stanika – teraz to rozumiem.

Być kobietą, być kobietą…

Wiele lat temu kobiety nie miały możliwości pobierania nauk w tych samych dziedzinach, w których mężczyźni odnosili sukcesy. Obecnie możemy studiować na najlepszych uniwersytetach (stereotyp cudacznej studentki Politechniki na szczęście zanika), realizować najbardziej szalone marzenia, uprawiać niebezpieczne sporty i być dyrektorKAMI, psycholoŻKAMI oraz profesjonalistkami w dowolnej branży. Świat zmienia się dla nas i my też cały czas się zmieniamy. Inaczej niż nasze matki, babki i koleżanki postrzegamy własną płeć, w końcu różnimy się pod wieloma względami i ta różnorodność czyni nas wyjątkowymi. Mimo to nadaje nam się wspólny mianownik: kobiety. Pamiętajmy jednak o jednym. Możemy czuć się kobietami, bo po prostu nimi jesteśmy i lubimy być. Tak zwyczajnie. I nikt nie ma prawa nigdy tej kobiecości nam ujmować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here