Facet – ni pies, ni sikorka.

1
805
Closeup portrait young unhappy woman giving loser sign on forehead, looking at you, disgust on face isolated on gray wall background. Negative human emotion facial expression

 

Kiedy przychodzi sezon bikini, a co drugi fanpage zalewa nas setkami zdjęć „idealnych” sylwetek, opozycyjne stronnictwa ładują broń i zaczynają swe tyrady: „facet nie pies, na kości nie leci!”. „Ale też nie sikorka, żeby słoninę… KONSUMOWAĆ!”. Przerzucanie się tymi hasłami jest już tak powszechne, że można nawet kupić z nimi tandetne t-shirty w Internecie (dla zainteresowanych – droższą wersję zdobi dodatkowo rysunek kawałka słoniny). Najciekawsze jest to, że w każdej armii, niezależnie od strony, dominują głosy kobiet. To również z ust PŁCI PIĘKNEJ, padają najczęściej określenia o wieszakach i wielorybach. Obrzucanie się wyzwiskami jest jednak ostatnio chyba łatwiej dopuszczalne w kierunku osób bardzo szczupłych. W zasadzie to można się przejechać po ich psychice jak po ścieżce rowerowej. Szkoda tylko, że każda taka podróż pozostawia dziury na drodze.

 

W Internecie wydaje nam się, że możemy więcej. Piszemy komentarze ze swoich lub sztucznych kont, a lajkująco-serduszkująca publiczność tylko nam aplauzuje. Plujemy jadem w siebie nawzajem. Jednak szczególnie bolesny jest widok chorej walki toczonej przez kobiety. O idealny rozmiar, typ figury, tyłek czy biust. A to wszystko w imię wyimaginowanych upodobań mężczyzn.

Przestańcie pokazywać te wszystkie anorektyczki! Idealny rozmiar to 38!

Wiesz co oznacza MŻ? To chyba najwyższy czas wypróbować.

Może ma kilka kilogramów więcej, ale chyba lepiej mieć KRĄGŁOŚCI, niż wyglądać jak zwykły WIESZAK.

Nie potrafimy cieszyć się ze swoich ciał. Nie umiemy zaakceptować, że każda z nas jest inna – inaczej zbudowana, wyjątkowa. Porównujemy się, by wyłonić ten nieistniejący ideał i żeby po chwili z pełną hipokryzją stwierdzić, że ideały to w sumie wcale nie istnieją. Nieświadomie krzywdzimy takie same kobiety jak my, których serca biją tym samym rytmem co nasze, pod tymi wszystkimi mięśniami i fałdkami. Wykłócamy się, próbując stworzyć idealny typ dla każdego faceta i tylko napędzamy lawinę kompleksów. Te wszystkie zdjęcia w stylu „Drogie Panie, zapamiętajcie – TO się podoba wszystkim facetom, nie TO!” są tworzone bardzo często przez kobiety, który własny typ figury pragną wynieść na piedestał i wmówić szerokiemu gronu internetowych odbiorców, że istnieje jeden jedyny słuszny schemat budowy ciała – ten podobający się najbardziej. W zależności od ilości posiadanych kilogramów, zdjęcia przedstawiają inne, losowo wybrane z grafiki Google, modelki. Wtedy pojawia się fala hejtu na wygląd  takiej dziewczyny z mema, która nie ma bladego pojęcia, że właśnie znalazła się w centrum internetowego konfliktu w tej jakże zimnej i odległej Polsce. Gorzej, gdy na tapetę jest brane zdjęcie którejś z komentujących. Kobiety kierują w swoją stronę słowa pełne nienawiści, próbują też szukać sztucznych kompromisów, takich jak „idealny rozmiar to po prostu M!”. „Zadbana dziewczyna chodzi na siłownię i ma mięśnie”. Tak, anoreksja i otyłość to choroby. Ale nie każda bardzo szczupła dziewczyna jest anorektyczką, tak samo jak nie każda grubsza kobieta to obżerający się leń. Dlaczego więc stygmatyzujemy? Po co te wszystkie „wieszaki” i „wieloryby”? A no właśnie, faceci.

XXS – XXL. Zainteresowania wystarczy dla wszystkich

Na świecie żyje ponad 7 miliardów ludzi. Część z nich, powiedziałabym – większa, to właśnie mężczyźni. Każdy z nich może szczególnie mocno lubić jakiś konkretny typ kuchni lub muzyki. Tak samo każdemu z nich może podobać się zupełnie inny typ kobiet. Nie istnieje coś takiego jak „kobieta idealna”. Bo kiedy jeden z panów będzie się chętnie spotykał z koleżanką w rozmiarze XXS, drugi zaprosi na randkę XXL-kę. Być może żoną pierwszego zostanie L-ka, a drugiego S-ka. Albo będą wieść spokojne życie singla do końca swoich dni.

 

Nie istnieje rozmiar idealny. Nie ma perfekcyjnej sylwetki. To wszystko wymysły, kreowane przez ludzi, którzy muszą się dowartościować poparciem dla swojego zdania lub swojej figury w Internecie. To konsekwencje strategii kolorowych magazynów. To zwykła manipulacja. A już sama gorąca dyskusja między stronami pokazuje, że nie ma obiektywnego ideału i nigdy nie będzie. Tylko po co walczyć z innymi kobietami, obrażać je i krzywdzić ze względu na ich wygląd, który nie wpasowuje się w nasze kanony piękna? W imię męskich upodobań? Wchodząc w związki i zawierając małżeństwa, mężczyźni sami decydują, co jest dla nich atrakcyjne. Nie potrzebują plującego jadem, nieomylnego adwokata. Podstawianie im pod nos idealnych rozwiązań i schematów gustu również nic nie da, bo życie nie jest pisane metodą zero-jedynkową. A jeśli to mężczyźni są autorami tych wszystkich zachęcających do hejtu obrazków i inicjatorami dyskusji, to po co się w to angażować? Zazwyczaj ludziom na takim poziomie te obrazki będą musiały wystarczyć już do końca życia.

Upadek ideału

I kiedy patrzę na te wszystkie banalne pytania, „dlaczego nie promuje się PRAWDZIWYCH KOBIET?”, to jestem zdziwiona. Bo to kompletny brak zrozumienia dla tezy, że typ sylwetki nie ma nic wspólnego z „prawdziwością” kobiety. Bo ciało to tylko ciało. Co kobieta, to inna sylwetka. Świat mody popada ze skrajności, ale czy to znaczy, że mamy odbierać komukolwiek prawo do poczucia kobiecości? „Kobiety tak nie wyglądają”. Jak widać – niektóre wyglądają. Zamiast wjeżdżać na modelki, zachęcajmy do promowania różnorodności. Bo na świecie jest miejsce i dla bardzo szczupłych i dla puszystych kobiet. Nie starajmy się podstawiać wzorca „normalnej, idealnej kobiet”. Zaakceptujmy, że różnimy się wyglądem i zakończmy poszukiwania jednego typu do modellingu, reklam w TV, czy tak po prostu, na co dzień. Nie wykluczajmy, nie dokładajmy nikomu presji.  Bo tu nie ma złotego środka, nie ma zasady, że każda z nas ma wyglądać jak określona gwiazda, bo to jest na topie, bo to jest sexi i podoba się facetom. Przestańmy powielać schematy i tworzyć nowe, idealne tylko w naszych oczach. Nie wkładajmy mężczyznom w usta twierdzeń o jednym, najlepszym typie wyglądu kobiety. Zacznijmy traktować ich jako jednostki, które są na tyle rozumne, by nie narzucać im naszych domysłów o ich gustach. Przestańmy się wzajemnie wpędzać w kompleksy, obrażać, dopasowywać na siłę. Doceńmy swoją wyjątkowość i zacznijmy mieć więcej wyrozumiałości. Jeśli coś nam się nie podoba u siebie, to zamiast krytykować i zazdrościć – usuńmy źródło kompleksów. Stawajmy po stronie innych kobiet jako płeć piękna, nie pozwalajmy się krzywdzić, zwłaszcza wszechobecnym słowem pisanym w sieci. I nie plujmy jadem. Bo może ta dziewczyna, którą właśnie wrzuciłyśmy do szufladki „za gruba na ideał”, nie będzie w stanie wyjść w te wakacje na plażę, a ten „wieszak” z dyskusji pod postem o modzie, uroni tego wieczora kilka niepotrzebnych łez.

 

Każda z nas jest wyjątkowa. I żadna z nas nie zasługuje na to, by dopasowywać ją do fikcyjnych schematów.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here