Kiedy zakończyć przyjaźń?

0
222
This is unfair. Emotional bitter expressive lady telling her friend about her problems and expressing her emotions while they spending time at home together

Czasami, podobnie jak w związkach, problemem jest przesyt. Z najwspanialszymi z moich przyjaciół miewałam zgrzyty, kiedy w związku z rozmaitymi okolicznościami siedzieliśmy sobie codziennie na głowach. Podjęcie wspólnej pracy, długa podróż, tymczasowe zamieszkanie ze sobą. Wbrew pozorom, mimo że kochacie się najbardziej na świecie, okazać się to może znacznie większym wyzwaniem, niż podobna sytuacja z dalszą nam osobą, z którą jesteśmy mniej związani emocjonalnie.  Trudno się przesycić kimś, kogo widujemy kilka razy do roku. Ale jeśli widzimy kogoś niemal codziennie, szybciej dostrzeżemy jego wady.

 

Powiedzmy, że tak się stało i właśnie dotarło do nas, że ktoś zaczyna nas zwyczajnie wkurzać. Albo, co gorsza, uświadamiamy sobie, że gdybyśmy to dzisiaj spotkali tą osobę, to raczej nie dogadalibyśmy się z nią. Nie jest to przyjemne uczucie, nagle pomyśleć „dlaczego on/a w ogóle jest moim przyjacielem?”. Ale wielu z nas tego doświadczyło.

 

Należy sobie zadać kilka pytań. Najlepiej na podstawie tego, co uważamy za ważne dla nas, co uznajemy za fundamenty zdrowej przyjaźni, czy choćby znajomości.

Wzajemna troska? Czy troszczymy się o tą osobę? Czy naprawdę zależy nam na jej dobrobycie, czy raczej jest nam to obojętne? Czy dostajemy to od drugiej strony? Czy czujemy, że jej też zależy na tym, żeby nam było ok? Czy ma na uwadze nasz najlepszy interes? Czy szanuje rzeczy, które są dla nas ważne, nawet jeśli sama ma zupełnie inne priorytety? Czy motywuje nas do działania zgodnie z naszym, a nie jej własnym światopoglądem? Czy umie się cieszyć z naszych sukcesów? Czy możemy zaufać tej osobie? Czy może tylko kiedyś mogliśmy, ale teraz za skarby świata nie powierzylibyśmy jej sekretu lub ważnego zadania?

 

Całym sensem przyjaźni jest to, by razem wzrastać. To kwestia znalezienia osoby, przy której rozkwitniemy. I naturalnie osoby, która jednocześnie rozkwitnie przy nas. Rodziny się nie wybiera, ale przyjaciół – owszem. To przywilej. I oznacza, że czasem trzeba z jakiegoś wyboru zrezygnować. Zwłaszcza, jeśli na większość powyższych pytań odpowiedziałoby się „nie”.

 

Jeśli znajomość dobrnęła do takiego punktu, to znaczy, że jest destrukcyjną relacją. Relacją, która nas nie ulepsza. Czymś, co pochłania jedynie nasz czas i energię, które można byłoby zainwestować w kogoś innego. Sytuacją, w której trwamy ze szkodą dla nas samych, czasem tylko dlatego, że znamy się z kimś długo i nie wiemy, jak to jest bez tego kogoś. Albo sytuacją, która polega tylko na wzajemnym wykorzystywaniu się, niekoniecznie w bardzo wyrachowany sposób – być może właśnie tylko z siły przyzwyczajenia.

 

Życie jest krótkie i cenne, nie trzymajmy w nim ludzi, którzy nie są tego warci. To, że nie są warci naszego czasu, nie musi zresztą oznaczać, że nie są warci czyjegokolwiek czasu w ogóle. Nie czyni to z nich zaraz złych ludzi. Czasami bywa tak, że z czasem okazujemy się zwyczajnie niedopasowani. Nawet jeśli początek przyjaźni był wspaniały i wydawało nam się, że znaleźliśmy prawdziwą bratnią duszę. Nie ma w tym niczyjej winy, tak po prostu się zdarza.

 

Jak to rozwiązać? Najpierw porozmawiać. Powiedzieć o swoich wątpliwościach, wysłuchać drugiej strony. A potem spróbować to naprawić – samo podjęcie (lub też chęć podjęcia) tej próby już jest pewnym przejawem wzajemnej troski i może oznaczać, że znajomość ma szansę przetrwać.

 

Jeśli jednak nie mamy na to ochoty, czujemy, że nie warto, lub po prostu chcemy taką znajomość zakończyć, zróbmy to. I mimo, że nie będzie to łatwe, pozbądźmy się wyrzutów sumienia. Nie jest nieetycznym odejście od kogoś, kto nas krzywdzi. Zrobimy przysługę nie tylko sobie, ale prawdopodobnie też i drugiej stronie.

 

Odwagi, jeśli to dobra decyzja, to nawet nie zaboli.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here