Kiss kiss bang bang, czyli całowanie to bombowa sprawa!

0
222
Young couple kissing on the sand by the river

Nie pamiętam imienia tego chłopaka.

Pamiętam jedynie, że był dwa lata starszy, bardzo wysoki i szczupły, miał tlenione na biało włosy i piękne zielone oczy. Był królem skejtów ze Skarżyska-Kamiennej. Nasz romans trwał całe dwa dni i nosił znamiona świętokradztwa. On kochał Paktofonikę, ja Black Sabbath. Miłość jednak nie wybiera, także 10 sekund po tym, jak mój wybranek oznajmił, że mnie kocha – przystąpił do akcji.

Niewykluczone jest w sumie, że zabrał się do sprawy całkiem sensownie. Ja jednak byłam mocno zawiedziona. Nagle okazało się, że całowanie, jedna z rzeczy, wokół których dorośli robią ogromny szum, wcale nie jest jakieś szczególnie fajne. Zero fajerwerków. Ziemia nie usunęła mi się spod nóg. Uczucie w żadnym wypadku nie było niesamowite. Było mniej więcej takie, jakby ktoś właśnie próbował zjeść mi twarz.

Przyjęłam to z pewnego rodzaju ponurą pokorą i bez większego zaskoczenia. Cała ta sytuacja wpisała się dobrze w moje kiełkujące podejrzenie, że wszystko, czym dorośli się fascynują, jest obrzydliwe. I że trzeba to robić tak często, aż w jakiś niewytłumaczalny sposób stanie się fajne. Wniosek ten oparłam na moim pierwszym podejściu do kawy (gorzka ohyda), pierwszej wypitej puszce Dębowego Mocnego (jeszcze gorsza ohyda) i pierwszym wypalonym papierosie (skrajnie traumatyzyjąca ohyda).

17 lat później sama jestem już chyba dorosłam, bo myślę, że nieźle to sobie wtedy wykombinowałam.

Drogą intensywnej praktyki, metodą licznych prób i błędów, entuzjazmem, dociekliwością i ciężką pracą wypracowałam złoty środek i dostąpiłam nirwany. Kawa, fajki, browar i całowanie się, to w zasadzie najfajniejsze rzeczy w życiu. No dobra, zapomnijcie o tych fajkach, od jutra rzucam.

O ile spożywanie kofeiny, alkoholu i nikotyny jest trochę kruchą sprawą, jeśli chodzi o wpływ na zdrowie, o tyle z całowaniem sprawa wygląda zupełnie inaczej. Całowanie jest naprawdę bardzo, bardzo zdrowe. Złapcie kogoś, kogo akurat chcecie pocałować i słuchajcie:

Po pierwsze, całowanie się obniża poziom stresu i sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi.

Wzrasta poziom dopaminy (hormonu szczęścia) i oksytocyny (zwanej hormonem miłości). Nasze ciało momentalnie się odpręża. Obniża się także poziom kortyzolu. Udowodniono naukowo, że efekt regularnego całowania się na ryzyko doświadczenia stanów lękowych jest zbliżone do regularnego medytowania. Dla mnie bomba, bo mimo starań, medytować nie umiem za cholerę. Ale całować się? Bardzo chętnie.

Po drugie, ma doskonały wpływ na nasze zdrowie fizyczne.

Daje kopa systemowi odpornościowemu za sprawą nagłego wyrzutu przeciwciał, które zabijają szkodliwe bakterie. Przy okazji, tylko 5% bakterii obecnych w ślinie osoby, którą całujemy, może być potencjalnie szkodliwa. Nasze wydzielanie śliny też się zwiększa, co ma z kolei zbawienny wpływ na zęby – zapobiega powstawaniu dziur i szczelin i zmniejsza ryzyko próchnicy. Utrzymuje język i jamę ustną w dobrym stanie. Badania wykazały, że w trakcie pocałunku nasza ślina wzbogaca się w naturalne antybiotyki! Procesy, które aktywują się w naszym organizmie w trakcie pocałunku, są szczególnie korzystne dla osób z alergiami objawiającymi się problemami skórnymi i kłopotami z oddychaniem. Potrafią też złagodzić objawy bólu głowy i skurczy mięśni.

Po trzecie, całowanie się jest fit!

Intensywny pocałunek „z językiem” jest w stanie spalić od 8 do nawet 16 kalorii. Pomyślcie tylko. Możecie się całować przez pół godziny, co samo w sobie jest ekstra. A potem jeszcze bez wyrzutów sumienia pożreć pół tabliczki czekolady. Win-win situation. Karnet na siłownię już niepotrzebny.

Po czwarte, całowanie pozytywnie wpływa na samoocenę.

To ciekawa informacja, ale doczytałam się, że mężczyźni, którzy przed wyjściem do pracy dostają namiętnego buziaka od swojej partnerki… zarabiają lepiej. Dobre samopoczucie wpływa na produktywność. Nic, tylko się całować. I bogacić.

Po piąte, tu info dla pań przejętych pojawiającymi się zmarszczkami.

Całowanie to znakomita gimnastyka mięśni twarzy. Znacząco wpływa na spłycenie zmarszczek i wyostrza rysy. Zapobiega też pojawianiu się nowych. Zmarszczki to zasadniczo żaden problem, ale jeśli można ich uniknąć w sposób milszy od botoksu, to chyba aż grzech nie skorzystać z tak czarującej metody medycyny naturalnej?

Na deser zaś zdradzę Wam sekret.

Przeciętna osoba spędza 20 000 minut życia na całowaniu. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to brzmi trochę za skromnie i mam przemożną ochotę rzucić statystykom wyzwanie. Zwłaszcza, że pisząc te słowa dopiłam właśnie piwo. Przeklęte puste kalorie. Jak tu je spalić?

Wiadomo jak. Polecam gorąco – rzućcie wszystko i idźcie się całować!

Sasza

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here