Kobiety chore z miłości

1
345
Scared woman is crying and trying to protect herself from angry man. She sitting on bed

Ano żyje. Bo inaczej nie umie. I możesz mówić jej to po sto razy. Ona powie, że wie, że rozumie. I naprawdę tak jest. Ona wie i rozumie. Ale powiem Ci, że na 90% nie zrobi nic, choć bardzo by chciała. Jest uzależniona.

Mechanizm uzależnienia w przypadku toksycznej miłości jest taki sam, jak w przypadku alkoholu czy narkotyków.

Badania naukowe potwierdzają podobne zaburzenia w funkcjonowaniu neuroprzekaźników u osób uzależnionych, bez względu na to, czy są to papierosy, seks czy wszelkiego rodzaju używki. Uzależnienie od miłości, toksycznej miłości, wpływa destrukcyjnie na życie kobiety. Na jej psychikę, pracę, dom, dzieci. Jest chorobą – i to postępującą, która nieleczona ma ujemny wpływ na cały organizm.

Zapytacie mnie „ no dobrze, ale skąd to się wzięło? Miała wcześniej problemy, tak?”

Miała. I to już w dzieciństwie. Cały bagaż, który niesie ze sobą ma swoje źródło w relacjach z rodzicami, a przede wszystkim w niezaspokojonych potrzebach małego dziecka. Tak tak moje Drogie, to, co przytrafiło się nam w dzieciństwie jest jak nasza druga skóra. Kobiety z tym problemem to najczęściej córki rodziców, którzy nie mieli dla nich czasu, ponieważ ciągle nie było ich w domu. To córki samotnych rodziców, którzy przewlekle chorują – wówczas dziecko przyjmuje rolę opiekuna. Albo dzieci zdradzonych, których należy podnosić na duchu i przejmować ciężar codziennych obowiązków. Córki alkoholików, które próbują ratować sytuację. Są to też kobiety, które jako małe dziewczynki nie mogły być sobą, ponieważ były im stawiane wymagania przekraczające możliwości małego dziecka. Miały dbać o potrzeby mamy i taty, niejako wchodząc w ich rolę. To wszystko niezdrowe relacje, które nie pozwoliły im, jako dzieciom, przeżyć prawdziwego, spokojnego i normalnego dzieciństwa.

I tak się właśnie zaczyna. Poszukiwanie zainteresowania, uwagi, miłości, ciepła. Zaspokojenie pierwotnych potrzeb każdego z nas. Za wszelką cenę. Wyzwolenie się z tego co było. Najgorsze jest to, że takie kobiety, często pod pozorem siły i pewności siebie są tak słabe i kruche, że bardzo łatwo trafiają na podatny grunt toksycznych relacji. One w takim układzie czują się bardzo dobrze, bo wiedzą, czego się spodziewać i jak sobie z nim poradzić: może zbudować mur, może też dominować. W dodatku ma świadomość, że kiedy przyjmie znaną jej rolę pomagającego czy opiekuna, to będzie mogła nią zarządzać, będzie ją kontrolować.

Ale bańka pęka.

Opowiem Wam pewną historię:

Kobieta, 32 lata, naprawdę ładna, inteligentna. Dwa fakultety, rozpoczęty doktorat. Przerwany, bo tempo zawodowego życia nie pozwalało na jego dokończenie. Dusza towarzystwa, bardzo lubiana. Matka długo chorowała w dzieciństwie, opiekował się nią ojciec. A nią, małą dziewczynką, Babcia. Mama zmarła, ojciec popadł w depresję i alkoholizm. Ona po śmierci matki nawet bardzo nie płakała, bo nie nawiązała z nią żadnej relacji podczas choroby. Była izolowana. Ojciec się denerwował na wszystko. Krzyczał. Czasem uderzył. Ale dbał. Zamieszkała z Babcią, która była matką i ojcem w jednym. Podczas studiów Babcia zmarła, dziewczyna została sama. Po kilku związkach, krótszych lub dłuższych poznała mężczyznę. To ten! Tak, na pewno! Zachodzi w ciążę. Z biegiem czasu on zaczyna coraz częściej podnosić głos. Wyzywa. Ona robi wszystko tak, jak on chce. Czasem się przeciwstawia. On często się denerwuje. Irytuje. Krzyczy. Jest agresywny. Trzaska drzwiami. Wydziela pieniądze. Czasem w nocy dobierze się do niej. Niech już będzie. To jej wina, że on tak się zachowuje. Jest coraz gorzej, a  ona, mimo że jest ofiarą przemocy – fizycznej, psychicznej, ekonomicznej – nie potrafi  z nim się rozstać. Bo sobie nie poradzi, bo jest dziecko, bo będzie sama. Sama! Ta samotność, którą pamięta z dzieciństwa jest nie do przeskoczenia. Co by się nie działo.

Kiedyś może będzie lepiej.

Może kiedyś się poukłada. Tak tak, na pewno. Na pewno będzie lepiej. Nie jest jeszcze tak źle.

Wiecie już o czym mówię? Tu słowa „ tyle razy Ci mówiłam, żebyś go zostawiła” nie pomogą. Tu może pomoc tylko terapia, tylko! Takim kobietom szczególnie potrzebne jest wsparcie psychiczne. Obecność, zrozumienie. Akceptacja. Bycie obok. Zrozumienie, bo nam, ich zachowania mogą wydawać się totalnie absurdalne. Dla nich są jedyne na jakie mogę sobie pozwolić ukrywając prawdę. Przed nim lub przed Wami!

Jeśli więc znacie jakąś kobietę, która jest w takiej sytuacji, lub podejrzewacie, że jest ofiarą toksycznej miłości, przemocy, bądźcie obok. Nie zostawiajcie jej. Wesprzyjcie i pomóżcie. Mimo , że ona od miesięcy nic z tym nie robi. Lub od roku czy dwóch. Ona robi. Wewnętrznie, każdego dnia stacza w sobie walkę, o której nie macie pojęcia. Albo jeśli jesteście jedną z nich – nie przestawajcie walczyć i zwróćcie się o pomoc. Naprawdę są ludzie, którzy mogę Wam pomóc.

Poniżej podaję kilka adresów i telefonów, gdzie szukać pomocy.

  • Kryzysowy telefon zaufania: 116 123
  • Niebieska linia: 801 12 00 02
  • Warszawska niebieska linia: 22 668 70 00
  • Stowarzyszenie pomocy Interwencji Społecznej: 604 930 292,513 103 169, ul. Chlubna 9a-9D Warszawa
  • Fundacja Centrum Praw Kobiet:22 622 25 17 ul. Wilcza 60/19
  • Fundacja Feminoteka: 720 908 975, ul. Mokotowska 29a

1 KOMENTARZ

  1. Główne i chyba zasadnicze pytanie, jak przezwyciężyć strach i ruszyć z miejsca? Odejść? Jak nie ma się dokąd, bądź za co?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here