Jak nauczyć się odpoczywać?

0
334

Czy właściwie prawdziwy wypoczynek jest jeszcze osiągalny dla kobiety XXI wieku? Kiedy po długich godzinach w pracy trzeba jeszcze zrobić zakupy, przygotować posiłek, pójść na fitness, pozmywać, odwiedzić kosmetyczkę, pomóc dziecku z pracą domową, porozmawiać z partnerem, poczytać wiecznie odkładaną na bok książkę od koleżanki i do tego pospać dla urody, czas wydaje się uciekać niemiłosiernie szybko – bo nagle z 6:00 zrobiła się 23:30. Tempo życia jest ekstremalnie szybkie, a my często nie potrafimy zwolnić. Wydaje nam się, że nie możemy. Bo jak świat poradzi sobie bez nas? Świetnie pokazuje to sezon urlopowy.

Widziałam już wiele razy ten szczególny typ superwoman na wakacjach.

Kobietę na plaży, ganiającą jedno dziecko i kątem oka spoglądającą na drugie, która jednocześnie trzyma przy uchu telefon, tłumacząc szefowi, gdzie zostawiła te niesamowicie ważne dokumenty, przy okazji pstrykając zdjęcia maluchowi numer jeden i łypiąc groźnie na męża, który znowu zapomniał o kremie z filtrem. Widziałam również kobiety-wiecznie-pod-presją,  zaabsorbowane robieniem zdjęć na Instagrama i pozowaniem na szczęśliwe, podczas gdy co chwilę musiały poprawiać kostium kąpielowy i odpowiednio wciągać brzuch oraz układać włosy, by tylko wyjść wystarczająco szczupło i naturalnie. Aż w końcu spotkałam takie, które niczym się nie przejmowały. Bił od nich spokój. Nie musiały zgodnie z planem spędzić minimum 4 godzin na słońcu, by zachwycać idealną opalenizną. Nie wyciągały telefonów komórkowych. Czasem przerzucały strony książki lub czasopisma. Niekiedy wchodziły do morza i nie przejmowały się, że fale zamoczą ich zadbane fryzury. Spacerowały samotnie, zbierając muszle i zostawiając bez obaw dzieci z mężem. Nie krzyczały, nie wstawały ze wschodem słońca do bitwy o leżaki. Nie siedziały wpatrzone w ekran laptopa ani nie musiały nikogo gonić z jedzeniem w pojemniku. Te kobiety były wolne od trosk. One po prostu relaksowały się, cieszyły miejscem, klimatem, urlopem.

Czy jest możliwe, aby niczym się nie przejmować? Zdecydowanie.

Często same narzucamy sobie większość trosk, myśląc, że jesteśmy niezastąpione, że inni sobie bez nas nie poradzą, że coś pójdzie nie tak, jeśli tylko stracimy nad czymś na chwilę kontrolę. I tym samym martwimy się, rozmyślamy wciąż o rzeczach, od których należy nam się odpoczynek. Nie ma złotej rady na to, jak się od tego uwolnić. To wszystko kwestia nas samych. Musimy spróbować ogólnego wyciszenia. Resetu. Uświadommy sobie, że należy nam się czas tylko dla siebie. Wcale nie mamy obowiązku wyjeżdżać z dziećmi, ale jeśli chcemy, to przecież zawsze możemy zostawić je chociaż na kilka godzin z kimś znajomym lub zorganizować im czas w sposób, który nie będzie nas absorbował. Mamy prawo wyłączyć telefon, nie jesteśmy jego niewolnicami. Firma raczej nie wpadnie w ogromne kłopoty przez kilka nieodebranych połączeń. A nawet jeśli – to w tym czasie nie musi być naszą sprawą. Co z tego, że na paru zdjęciach będzie widoczna jakaś fałdka lub cellulit, skoro pokażemy jednocześnie swój szczery uśmiech? I nie ma nic złego w tym, że nie odbierzemy na Skypie rozmowy wideo od rodziców lub maila od koleżanki. To wszystko może poczekać, jeśli w jakikolwiek sposób wyda nam się uciążliwe. Życie nie powinno polegać na wiecznym dostosowywaniu. W taki sposób można zgubić siebie, swoją wolność, swój relaks. Inni powinni uszanować nasz czas wolny, a my same – zacząć się nim cieszyć. Czerpanie radości z przebywania ze sobą w sposób, który sprawia nam przyjemność jest czymś, co współcześnie zatracamy. Bo wydaje nam się, że nie możemy sobie na to pozwolić. A możemy. Wystarczy tylko choć na chwilę żyć tym, co jest teraz i zdjąć z siebie te wszystkie niewidzialne kajdany, w które same się zakułyśmy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here