Pochwała prostoty, czyli o czym marzą mężczyźni.

0
285
Sexy female legs wearing stripper heels against a blue background

Przez wszystkie lata mojej pracy miałam okazję tańczyć w kilkunastu krajach, w dziesiątkach klubów i klubików, spędzając tysiące godzin na rozmowach z facetami

Podstawą tego zawodu, wbrew ogólnym przekonaniom, nie jest potrząsanie tym i owym – by do potrząsania w ogóle doszło, trzeba najpierw nawiązać nić jakiegokolwiek porozumienia. Z reguły są to zdawkowe wymiany zdań, nic nie warte uwagi – lecz zdarzają się naprawdę ciekawe, angażujące i otwierające oczy rozmowy. Rozmowy zaskakująco osobiste, bo pozbawione elementu zażenowania – okoliczności sporo wybaczają i zdarza się, że panowie wygadują się z rzeczami, których znajomej osobie raczej by nie powiedzieli.

Jednym z powodów, dla których lubię moją pracę jest to, że okazała się sporym zaskoczeniem.

Jeśli chodzi o jej wpływ na mój stosunek do mężczyzn. Jestem tu chyba zresztą wyjątkiem, bo większość moich koleżanek ma na ten temat opinię jednoznaczną – zawód tancerki odarł je ze złudzeń i z pewnością nie sprawił, że nabrały do nich przesadnej sympatii.

U mnie wydarzyła się rzecz zgoła odwrotna i z zaskoczeniem stwierdzam, że sporo ludzi jest tym szczerze zdumionych. Tak jakby jedynym możliwym skutkiem konwersacji damsko-męskich była eskalacja nienawiści. Mi sprawa wydaje się logiczna – spędzasz godziny na rozmowach z płcią przeciwną, więc zaczynasz ją lepiej rozumieć i w konsekwencji – bardziej lubić. Być może to wypadkowa umiejętności słuchania i wrodzonej empatii, lub kwestia czystej ciekawości i frajdy z poznawania nowych ludzi. Jakkolwiek by było, fakt jest faktem – nabrałam do facetów znacznie więcej sympatii. Abstrahując od dramatycznych, pijackich popisów bufonady, do których już mocno przywykłam, oraz jeszcze bardziej dramatycznych, choć na szczęście rzadkich przejawów szowinizmu i mizoginii, do których jednak chyba nigdy nie przywyknę – autentycznie polubiłam facetów i ich podejście do kobiet, i nawet okazjonalne starcia z tymi mniej reprezentatywnymi przedstawicielami męskiej części populacji tego nie zmieniły.

Widzicie, zanim zaczęłam pracę w tej branży, wyobrażałam sobie mężczyzn jako znacznie bardziej płytkich.

Nie jestem pewna, co dało mi podstawy do takich założeń. Przyznaję, że byłam mocno zakompleksiona i umiarkowanie doświadczona w sztuce uwodzenia, ale przede wszystkim byłam też kompletnie spaczona tym jak media, zwłaszcza magazyny dla kobiet, malują wizerunek supersamicy idealnej. Często, kiedy wspominałam o tym w wywiadach, podnosiła się wrzawa – zaraz, to mężczyźni są tym spaczeni, bo reklamy, bo pornografia. Nie mówię, że tak nie jest, ale odnosząc się do moich osobistych doświadczeń – jeśli idzie o wysokości wymagań, stawianym kobietom w kwestii wyglądu i zachowania, to nikt nie jest w stanie dorównać… samym kobietom. Faceci, jak odkryłam z ogromnym zaskoczeniem, mnóstwo rzeczy mają po prostu w dupie. Doceniają, jak się okazało, znacznie szerszy wachlarz typów, kształtów, rozmiarów, kolorów, zachowań, cech i charakterów, niż się nam często wydaje. Zwracają znacznie mniejszą uwagę na rzeczy, które nam wydają się fundamentalne. A najfajniejsze okazało się to, w jaki sposób to komunikują. Mianowicie, po prostu to robią i już.

Pokochałam ich prostolinijność.

Pokochałam to, z jakim luzem podchodzą do rzeczy, których ja w sobie nie znoszę. Nauczyłam się przyjmować komplementy bez zapierania się, bez momentalnego ich negowania. Było to niesamowicie odświeżające doświadczenie.

W świecie, w którym nieustannie porównujemy się do tabunów najróżniejszych kobiet, z których każda jest atrakcyjna na swój własny, wyjątkowy sposób, łatwo stracić równowagę. Nagle masz ochotę być wszystkim tym, czym akurat na nieszczęście nie jesteś. Mi samej trzeba było lat nieustannej walidacji ze strony kompletnie obcych ludzi, by dojść do punktu, w którym uznałam, że w sumie to jest mi ok z tym jak wyglądam i kim jestem. By pozbyć się obsesji tego, że koniecznie muszę coś ze sobą zrobić, bo mogłoby być lepiej.

Moja rada: nic nie rób, jeśli nie chcesz.

Jeśli bardzo chcesz, to zrób to dla siebie, ale zastanów się mocno, czy robisz to dla siebie, czy dla kogoś. Czy robisz to dlatego, że chcesz to zrobić, a nie dlatego, że wydaje ci się, że powinnaś. Zastanów się dlaczego w ogóle wydaje ci się, że powinnaś i czy to na pewno zdrowe podejście. Jeśli nie wiesz, albo nie jesteś pewna, to najlepiej usiądź, złap oddech i… nic nie rób.

Jest całe mnóstwo facetów, którzy patrzą na ciebie jak na świetną kobietę.

Nie „świetną kobietę, ale z cellulitem”. Nie „świetną kobietę, ale taką co za dużo myśli”. To nie tak działa. Jeśli jednak poczujesz, że mężczyzna patrzy na ciebie właśnie w taki sposób, nie jako całość, ale na układankę poszczególnych elementów, z których jeden albo kilka trzeba zmienić – nogi za pas i zwiewaj w przeciwnym kierunku – to nie w tobie tkwi problem, a w nim.

Męskie charaktery, preferencje i pragnienia są równie złożone jak nasze.

W końcu tak naprawdę wcale się od siebie tak nie różnimy. W tym zawiłym, pędzącym świecie i w labiryncie skomplikowanych relacji warto jest czcić jedną nadrzędną wartość – prostotę.

Dlatego jeśli Twój partner mówi ci komplement, chwali jakiś aspekt twojej osobowości lub wyglądu, nie popełniaj tego błędu – nie rób z niego idioty, a z siebie ofiary. Jeśli powie, że lubi twoje biodra, to pewnie faktycznie ma to na myśli. Jeśli w odpowiedzi odskoczysz i powiesz, że to nie biodra, tylko schaby, które wylewają się z jeansów, to żadnemu z was nie będzie miło. Jeśli powie, że podobają mu się dziś twoje włosy, a ty powiesz, że chyba zwariował, przecież ich wcale nie umyłaś i w zasadzie to strąki, a nie włosy – niczego tym nie osiągniesz. Najwyżej tyle, że on pomyśli „faktycznie, trochę strąki” – i po co. Przecież minutę temu mu się podobały i po prostu o tym powiedział. Po prostu to przyjmij i jakoś z tym żyj. Dasz radę, jestem pewna.

Z jakiegoś powodu ludzie, niezależnie od płci, uwielbiają uprawiać taką autoagresję.

Tak jakby umniejszanie się w oczach partnera mogło wycisnąć z niego więcej troski i miłości? A przecież ta troska i miłość już tam jest, stąd też i chęć pokazania, że „kochać kogoś takim jakim jest” to nie tylko frazes.

Głęboko wierzę, że dobry mężczyzna pragnie wyłącznie szczęśliwej kobiety.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here