Jak rozmawiać o sprawach intymnych.

1
178
Young couple is drinking tea and coffee at kitchen

Od razu zaznaczam, że nie mam kwalifikacji, by doradzać w temacie zdrowia. Nie podpowiem, jak najlepiej radzić sobie z infekcjami, bo boję się fali pozwów. Tu sprawa jest zresztą dość oczywista – zamiast szukania w Internecie sposobów z wykorzystaniem czosnku, wrzątku i czarciego żebra, gorąco namawiam – idź do lekarza. (a prewencyjnie, żeby zminimalizować szansę wystąpienia infekcji intymnych korzystaj ze środków dostępnych bez recepty, takich jak Mucovagin lub cokolwiek, co poleci farmaceuta)

W pierwszej kolejności, przede wszystkim – POWIEDZ PARTNEROWI.

Jak to zrobić? Najlepiej wprost.

Jest pewna szczególna grupa kobiet, do których kieruję te słowa. To o was, moje drogie. Jeśli wyznanie partnerowi, że coś was dopadło, przeraża was bardziej niż sama przypadłość – czas wziąć głęboki oddech i zmienić podejście.

Wiem, że w języku polskim jak na lekarstwo ładnych, zgrabnych i sensownych określeń części intymnych. Chyba w żadnym języku nie ma zaś ładnych określeń na brzydkie przypadłości. Ale tak już jest i najlepsze co możemy zrobić, to po prostu używać języka w sposób właściwy, nazywając rzeczy po imieniu.

Infantylizacja tego języka bywa zabawna i urocza, zwłaszcza w sypialni, ale niesie ze sobą pewne ryzyko – stosowana poza chwilami uniesienia lub pieszczotliwymi rozmowami, może znacznie utrudnić oddanie wagi problemu. A problemów w kwestiach intymnych lekceważyć nie należy, bo miewają bardzo przykre i ciągnące się w nieskończoność konsekwencje, dla obojga partnerów. Tak, facetom jest łatwiej – ale tylko dlatego, że większość infekcji przebiega u nich bezobjawowo. To nas dopadają spektakularne objawy. Ale konsekwencje tyczą się zarówno pań, jak i panów. Mówmy więc poważnie o poważnych sprawach.

Używajmy prostego, szczerego słownictwa, nawet jeśli nie brzmi za fajnie. Jeśli pęknie Ci torbiel na jajniku, nie powiesz, że „coś ci pyknęło tam na dole”, prawda?. Zostawmy więc już tą nieszczęsną „ciocię”, co przyjechała na parę dni. Po co się plątać. „Ciocia się przedłuża”? „Ciocia sprawia problemy”? Nie! Jesteś moim partnerem i powinieneś wiedzieć, że mam wyjątkowo mocne krwawienie i zaczynam się tym martwić. Powodem, dla którego aktualnie musimy się wstrzymać ze współżyciem, nie jest to, że „jakieś coś mi się zrobiło”. „Mam piekącą wysypkę, powinniśmy się zbadać”. Masz paskudne upławy? Nie udawaj, że boli cię głowa, nie udawaj, że nie uprawiacie seksu z jakichś innych, tajemnych przyczyn. „Kochanie, mam infekcję bakteryjną, trzeba to wyleczyć”. Proste. Szczere. Skuteczne.

Seks i partnerstwo to nie tylko rurki z kremem. Uczmy się szacunku i bezpośredniego podejścia do naszych własnych ciał. Nie zawsze są piękne, nie zawsze takie, jakimi chcielibyśmy je widzieć. Czasem dzieją się z nimi rozmaite przykre rzeczy. Jeśli coś szwankuje, nie oswajajmy tego na siłę lukrowanym słownictwem. To nie koniec świata, jesteśmy dorośli. Nie martw się, żaden normalny facet nie ucieknie, kiedy usłyszy straszliwe słowo „grzybica”. W jego najlepszym interesie leży, żeby wiedział dokładnie, czym ta grzybica jest, czym się objawia, skąd się bierze i co się z nią robi. Nie chodzi o to, by zaraz uskuteczniać jakiś skrajny naturalizm i groteskę. Ale byłam kiedyś świadkiem sytuacji, gdzie koleżanka bała się powiedzieć partnerowi, że złapała infekcję, żeby broń Boże on nie pomyślał, że go zdradziła. Nie wiedział, że takie przygody zdarzają się w związku z basenem, sauną, antybiotykami i milionem innych okoliczności. A przecież powinien, i nie powinien mieć z tym problemu. Nie skazujmy się na paranoję. Kawa na ławę i wszystkim nam będzie znacznie łatwiej.

 

Jeśli naprawdę zaś widzisz, że Twój chłopiec boi się określeń miejsc intymnych i tego, co czasem z nimi się dzieje, to jestem zdania, że nie powinien mieć do tych miejsc dostępu. A jeśli jest niereformowalny i twierdzi, że „ciotka” jest „fu” – zmień go na mężczyznę.

 

Zdrowia!

1 KOMENTARZ

  1. Fajny artykuł! 🙂 Jednak uważam, że faceci raczej „brzydzą się” określeń mam infekcję, bakterię czy po prostu „grzyba”. W ich głowach rodzi się myślenie: „łeee co to jest?” i może u nich wystąpić zniechęcenie do współżycia (a tego byśmy nie chciały), dlatego trzeba ich przyzwyczajać do tych określeń od początku i podkreślać, że każda z nas to kiedyś miała lub może będzie w przyszłości mieć. Infekcje trzeba leczyć bo mogą się długo utrzymywać. Chodziłam do wielu ginekologów, jednak ich lekarstwa mi nie pomagały, aż w końcu wyleczyłam CUDEM! Przyznam szczerze, że odkąd dowiedziałam się o Mucovagin żel/globulki nie miewam infekcji. Zawsze mam pod ręką oba preparaty Mucovagin i Trivagin żel, który również jest świetny i stosuję go, gdy tylko coś zauważę niepokojącego. Dziewczyny naprawdę polecam! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here