W rozsypce magnetycznych klocków. Rekomendacja Anett w przededniu Dnia Dziecka!

0
258

Wychowawczy złoty środek

Chciałam polecić wam coś przed nadchodzącym Dniem Dziecka, jakąś zabawkę, jakąś markę, którą można polecać też dalej bez żadnych wyrzutów sumienia, że daliśmy się jedynie ponieść marketingowej fantazji. Dałam sobie na to czas zdając sobie sprawę, że czasy, choc nie tragiczne, dla rodziców do łatwych nie należą. Żyjemy w bardzo konsumpcyjnym społeczeństwie, które goni za gromadzeniem rzeczy nowych, lepszych, fajniejszych. Reagujemy instynktownie, kompulsywnie, na wszystko co nas zachwyci. Jak dzieci… Co gorsza, w bardzo podobny sposób traktujemy dzieci. Prowadzimy je zgodnie z oczekiwaniami otoczenia, tak też kształcimy, ugrzeczniamy i często ubieramy pod designerską modę. To wyrazy troski o poczucie szczęścia dziecka oraz lepszą jego przyszłość. Ale czy w dążeniu do ideału wychowawczego nie zatracamy tego co jest najważniejsze? Czy aby na pewno jest w tym wszystkim miejsce na prawdziwe emocje, także te złe? Jak zaspokoić „prawdziwe” potrzeby dziecka? Jak je uszczęśliwiać, na przykład zabawkami, nie zatracając przy tym zdrowego rozsądku?

Zanim coś wam polecę, bo owszem, znalazłam w rynkowych nowościach coś niezwykłego, na początek zła wiadomość. Na nic sterty przyswojonych instrukcji na wychowanie i setki stron z poradami wychowawczymi. Teorie wychowawcze poczytnych poradników rodzicielskich, reguły, rytuały i tego typu historie zostają poniekąd obalone. Dziecko to nie przedmiot do posiadania, który wykonuje polecenia. To nie piesek, którego powinniśmy wytresować. Świadomość ta może być dość frustrująca, szczególnie dla rodziców poszukujących sposobu na „opanowanie” swoich nader aktywnych i niesfornych pociech. Stwierdzenie to może brzmieć też jako wyrok dla rodziców dwulatków – a raczej „stworzeń”, które zdecydowaną część dnia spędzają na testowaniu rodzicielskiej cierpliwości w zaspokajaniu zachcianek oraz aktywności balansującej na krawędzi bezpieczeństwa.

Aktualny poziom wiedzy na temat psychologii rozwoju dzieci potwierdza, że dziecko to indywidualna jednostka – mały człowiek, którego nie trzeba tresować! Juul, którego publikacje to kwintesencja wiedzy o rodzinie, podaje złoty środek na wychowanie:

„Tym, co naprawdę wychowuje nasze dzieci, jest to, co robimy, jak się zachowujemy i kim jesteśmy ze sobą nawzajem, z nimi itd. To jest najważniejsza część wychowania… To jest proste. To się po prostu staje.”

Bądź prawdziwy – otwórz się na dziecko i dla dziecka!

Idąc dalej tropem Juula i wskazówkami na drodze do świadomego wspierania rozwoju dziecka, najważniejszym kapitałem jaki rodzic może zaoferować swojemu potomstwu na przyszłość, to zdrowe poczucie własnej wartości. Młody człowiek, który będzie znał swoją wartość, poradzi sobie z przeciwnościami losu jakie napotka na swojej drodze.

Kluczem do sukcesu jest wspólne spędzanie czasu wolnego, zadbanie o dobre relacje w rodzinie, przyzwolenie na manifestowanie własnych emocji, wzajemne wsparcie i dążenie do rozwiązywania problemów w duchu empatii i zrozumienia. Wyrzuć ze słownika dnia codziennego słowo GRZECZNY – nawiasem mówiąc co to w ogóle za słowo jest! Czy „grzeczne dziecko” to takie, które jest posłuszne i ślepo wykonujące komendy? Czy naprawdę chcesz aby takie w dorosłym życiu było Twoje dziecko?

Dobre wartości i wzory jakie zostaną przekazane dziecku zaowocują w przyszłości, a ono samo w naturalny sposób będzie umiało czerpać zadowolenie z życia i je doceniać.

Pobaw się ze mną

W wieku niemowlęcym najlepszą „zabawką” dla dziecka jest rodzic – jego twarz, dłonie, wydobywane z wnętrza dźwięki. Rosnący maluch nie zmienia upodobań i rodzic nadal pozostaje najlepszą „zabawką”, musimy mieć tego świadomość. Mało tego, często typowe „niegrzeczne” dziecko manifestuje brak uwagi rodzica swoim zachowaniem – zdając sobie sprawę z konsekwencji i ewentualnej kary. Dla dziecka bowiem istotą jest sam fakt kontaktu bezpośredniego z rodzicem bez znaczenia czy pozytywny czy nie!

Wspieranie dziecka i budowanie jego poczucia własnej wartości to codzienna praca i obowiązek rodzica. Doskonałą do tego okazją jest wspólna zabawa, gdyż w jej trakcie dziecko zwykle jest rozluźnione, oddane twórczym poczynaniom, radosne – tak przygotowany grunt nie może się zmarnować.

Zabawki można zrobić samemu, rodzinnie lub też wyszperać na strychu zapomniane „ślady” dzieciństwa. Jeśli sięgamy po nową zabawkę na półce sklepowej, zadbajmy, by nie były to wybory przypadkowe – niech będą przemyślane, niech uczą zamiłowania do tego co naturalne i proste, niech w swej prostocie niosą nadzwyczajne przesłanie i zachętę do tworzenia, rozwoju, kreatywnego myślenia.

Wyłączają grawitacje uwalniając wyobraźnię

No to teraz coś przed wami odkryje. Klocki drewniane znamy wszyscy. Dzięki swej prostej formie pozostawiają pole do popisu dziecięcej wyobraźni, stanowiąc narzędzie do tworzenia inspirujących form. Odblokowują umysł pozwalając mu na zgłębianie tajników kreatywnego tworzenia, radosnego poznawania i beztroskiego przekraczania coraz to nowych granic własnej wyobraźni. Drewniane klocki i budowanie z nich doskonale nadają się do wspólnej pracy twórczej w gronie rodzinnym. Natomiast magnetyczne klocki Tegu wypełnią czas dziecka bez poczucia, że będzie on zmarnowany!

Znalazłam, obejrzałam, poczytałam, pokazałam swoim maluchom. Są niesamowite. Klocki Tegu, zupełnie nowa rzecz, ale już nagradzana i opisywana na eksperckich portalach, to rzeczywiście spełnienie dziecięcych marzeń o nieograniczonych możliwościach tworzenia. Każdy klocek posiada bezpiecznie ukryty magnes co pozwala na tworzenie nieskończonej ilości budowli, monsterów, pojazdów, czegokolwiek co mieści się w głowie dziecka! Co najważniejsze, TEGU nie rozróżnia zabawy i nauki – umysł dziecka pochłonięty kreatywną zabawą chłonie z każdą minutą nowe doznania, odkrycia, informacje. Dziecko podekscytowane grą nie jest nawet świadome, że uczy się, rozwija, kształtuje. Dzięki TEGU zabawa staje się więc nauką i odwrotnie.

Zostawmy dziecko w rozsypce magnetycznych klocków

Dotknęłam, powąchałam, postukałam, dałam postukać swoim. Zapach drewna i przyjemne brzmienie w czasie uderzania klocka o klocek to uczta dla zmysłów, a możliwość dopasowania drewnianych boczków z każdej strony to prawdziwy raj dla rodzącej się wyobraźni. Piękne niestandardowe barwy zawdzięczają nietoksycznym farbom na bazie wody – dzięki temu mogą z nich korzystać już 12 miesięczne maluchy. W każdym klocku TEGU ukryta jest moc marzeń o przyszłości, marzeń, które wprowadzone w ruch za pomocą paluszków tworzą niesamowite formy. Wystarczy pozostawić dziecko na chwilę w rozsypce magnetycznych klocków, a chwila zamieni się w niekończący się sezon twórczej ekscytacji. Raczej nie bez powodu klocki Tegu, a konkretnie Sticky Monsters  zostały uznane zabawką roku 2017 na renomowanych targach w Norymberdze.

Zacznijmy od siebie

Jeśli nie zachwycą was klocki Tegu tak jak zachwyciły mnie, szukajcie czegoś kierując się własnymi wartościami. Pamiętajcie o jednym: warto inwestować w dzieci nie tylko od strony materialnej i edukacyjnej lecz przed wszystkim ubogacać ich wnętrze, doceniać talenty, stymulować je,  pielęgnować i pozwalać na rozwój z całym bagażem emocji, od euforii po smutek i złość. Aby dobrze wykonać zadanie i rodzicielską misję najpierw zacznijmy od siebie, by szczerze traktować dzieci, a często własny nienaganny wizerunek zostawić za drzwiami mieszkania czy domu i po prostu być z dzieckiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here