Spokojnie! To tylko Święta!

0
66

Często wraz z upływem lat podejście do przygotowań i czasu Świąt Bożego Narodzenia zmienia się diametralnie. Od radosnych chwil, kiedy jako dzieci wyczekujemy Świętego Mikołaja, aż po pełne paniki przygotowania i niepotrzebne nerwy związane ze zmianami, jakie w codziennym życiu wywołuje Gwiazdka. Czy Święta na pewno muszą wiązać się ze stresem?

Im dynamiczniej żyjemy i pracujemy, tym więcej gotowych schematów postępowania pomaga nam funkcjonować. Jednak od czasu do czasu zaakceptowaną przez nas rutynę i normalność codzienności rozbraja wydarzenie, które wymaga innego podejścia. Tak jest ze Świętami, które albo szykujemy dla najbliższych, albo wybieramy się na nie gdzieś do rodziny. Każda z tych opcji wymaga pewnych przygotowań, które okazują się trudniejsze, im bliżej jest do momentu rozpoczęcia się Świąt.

Przywiązanie do tradycji najlepiej udowadnia, jak zmieniły się czasy. Kiedyś po jesiennych pracach nadchodziła leniwa zima, więc wszyscy chętnie angażowali się w długotrwały, ale radosny proces przygotowań do niezwykłych świąt. Dzisiaj nasza aktywność zawodowa nie jest uzależniona na ogół od pór roku. Nie dysponujemy więc dodatkowym wolnym czasem na przygotowania do Bożego Narodzenia. Co w związku z tym?

Same zakupy wszystkich produktów na świąteczne potrawy wydają się misją nie do wykonania! Centra handlowe przypominają oblężone twierdze z ogromnymi kolejkami do kas, pełnymi ludzi, u których jeszcze nie zagościł świąteczny nastrój, ale za to sprawnie rządzi nimi pośpiech. W mniejszych sklepach potrzebne produkty znikają błyskawicznie, więc poszukiwanie maku, suszonych owoców, karpia czy nawet kiszonej kapusty okazuje się czasami w dużych miastach pełną przygód wyprawą po tajemniczy skarb.

Co więcej, wigilijne i świąteczne potrawy wymagają stosunkowo długiego czasu ich przygotowania. Nawet jeśli nie uległaś wszechogarniającej współczesną kuchnię modzie na fast food i przygotowywane przez ciebie posiłki są smakowitymi przykładami slow-kuchni, to jednak ilość wymaganych przez tradycję świątecznych potraw może każdą z nas przytłoczyć.

Czy nie lepiej zmniejszyć skalę świątecznych posiłków – zarówno na etapie zakupów, jak ich przygotowania? Mierzmy siły na zamiary, a na pewno przełoży się to na jakość smakołyków i na nasze indywidualne celebrowanie tych niezwykłych dni.

Wigilia i Boże Narodzenie to taki czas, że im wcześniej go przemyślimy i zaplanujemy, tym mniej stresu będą nas kosztować jego przygotowanie. Biorąc się za Święta z pewnym wyprzedzeniem, można w przystępnych cenach zamówić gotowe potrawy, których sama nie zdążysz ugotować czy upiec. Możesz też w tym roku odpuścić i darować sobie niektóre z nich, dla odmiany zadbasz o to, żeby pominięte smakołyki urozmaiciły świąteczny stół za kolejne dwanaście miesięcy.

Poszukiwanie w pośpiechu produktów do potraw i gwiazdkowych prezentów utrudnia czas przedświątecznych promocji w sklepach. Wysokie rabaty, przeceny oraz sprzedaż dwóch produktów w cenie jednego – takie wsparcie sprzedaży, to norma przed Bożym Narodzeniem. Jak temu nie ulec, skoro otaczające nas tłumy korzystają z okazji? Nadmiar obowiązków i przedświąteczny pośpiech sprzyjają mało wnikliwej analizie faktów. Obawiamy się więc, że coś tracimy, nie wykorzystując nadarzającej się okazji…

Czy aby na pewno? Czy promocji i rabatów nie będzie już w nadchodzącym roku? Przede wszystkim, czy naprawdę planowaliśmy zakup przecenionych rzeczy? Czy są one nam rzeczywiście potrzebne? Łatwo wpaść w przedświąteczne, marketingowo przygotowane pułapki niezdrowego konsumpcjonizmu. Bezpieczniej okaże się zakupić wcześniej przemyślne i zaplanowane prezenty. Ustal priorytety i spokojnie obserwuj, co dzieje się dokoła.

Nabierz dystansu do amoku przedświątecznych dni. Jeśli nie zaplanowałaś wszystkiego dużo wcześniej – to trudno! Uśmiechem i pięknymi życzeniami nadrobisz to wszystko, czego nie zdążysz kupić i przygotować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here