Święta a depresja…

0
289
Happy family placing Christmas tree decoration on the top of Christmas tree. Parents lifting child to help her decorate Christmas tree. Happy christmas holiday

Czas ponoć najpiękniejszy w roku. Święta. Pogoń za prezentami, szykowanie godzinami kolejnych dań, z których pewnie nawet połowa nie zostanie zjedzona. Ubieranie choinki, przystrajanie stołu, włączanie wciąż od nowa tej samej, jedynej płyty z kolędami. Wszechogarniające poczucie beznadziei. Bo wszyscy będą gadać, że „co Ty taka markotna?”. Bo będą oczekiwać wychwalania własnych dań po kilka razy w ciągu godziny. Bo będą komentować świat, ludzi i sytuacje, o których nie mają pojęcia. Bo będą oceniać. Bo „teraz każdy ma przecież depresję”.

Kiedy oni nie wiedzą…

Uśmiechasz się i wykorzystujesz resztki sił, aby wyglądać w miarę normalnie. Ale oni dostrzegają, że coś jest nie tak. Zaczynają się pytania, komentarze, docinki. A Ty masz tylko ochotę wybiec i zostać znowu sama. Ale czy to jest wyjście? Nawet jeśli oni nie wiedzą, nie widzą, są skupieni na innych rzeczach, na sobie. Może jednak warto wykorzystać ten czas, tak na próbę. Pobyć z kimś, kto żyje tymi wszystkimi błahymi problemami. A może po prostu nie pokazuje własnych? Może zwyczajnie warto chociaż wtedy na chwilę być „samotną wśród tłumu”? Bo jeśli okaże się, że nawet przez tę chwilę było lepiej, że nawet przez tę chwilę ten uśmiech nie był wymuszony, to wszystko nagle nabierze chociaż trochę sensu.

Bolesna pustka

Bo to, że pustka może w ogóle boleć, możesz najlepiej wiedzieć właśnie Ty. Mówią, że czas leczy rany. Czy zatem ten magiczny czas nie powinien ich wyleczyć dwa razy szybciej? A skoro nie potrafi, to czy jest w ogóle magiczny? Czasem rozwiązaniem wydaje się wyjazd, gdzieś daleko, daleko. Aby odciąć się od całego tego zgiełku, tych wszystkich wymagań, ocen, pytań. Ale czy faktycznie kolejna ucieczka jest rozwiązaniem?

Święta w samotności

z wyboru lub nie, samotność w najbardziej rodzinny dzień w roku zawsze będzie boleć. Nawet jeśli wydaje się najlepszym wyjściem, kiedy ma się bliskich. Brak ciągle doskwiera lub dopiero zacznie doskwierać w pewnym momencie. I wtedy świąteczne chusteczki z reniferem przydadzą się tylko do ocierania łez. Święta nie dla każdego są wesołe. Ale coś niewielkiego może je zmienić. Wspólne przeżywanie samotności. Może niekoniecznie z tymi, od których zapragnęło się uciec. Może po prostu w tym samym bloku jest ktoś, kto także usiądzie sam do kolacji. Może w Internecie ktoś wciąż będzie dostępny na czasie. Jak bardzo nie staralibyśmy się uciec od niektórych ludzi, jak bardzo innych by nam nie brakowało, zawsze będziemy desperacko potrzebować kogokolwiek. Nawet jednej, nawet anonimowej pomocnej dłoni.

 

Pamiętaj, że są osoby, które mimo wszystko Cię zrozumieją. Zostaw nam komentarz, napisz na Facebooku. Jeśli sobie nie radzisz, nie chcesz kolejnych rad, zmuszających do czerpania radości z tego konkretnego czasu, z tymi konkretnymi osobami, nikt Cię nie będzie oceniać i zmieniać. Nie każdy ma depresję, ale niektórzy mogą pomóc Ci z nią wygrać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here