Trądzik u dorosłych – kiedy nic nie pomaga…

5
219

Nawet jeśli w okresie dojrzewania miałyśmy piękną cerę, nie oznacza to, że problem trądziku nas nie dosięgnie. Potrafi zaatakować znikąd i pozostać przez długi, długi czas. W świecie, gdzie surowe oko estetyki mierzy nas na każdym kroku, jest to jeszcze większy problem. Bo jak można nie mieć idealnej cery – zwłaszcza, gdy „naście” lat już dawno mamy za sobą? Przyczyny tego rodzaju natrętnego trądziku osób dorosłych ponoć są nieznane. Najczęściej wymienia się stres, choroby autoimmunoloiczne, zły styl życia – w tym kiepską dietę. Leczenie zazwyczaj wygląda podobnie u wszystkich. Najpierw maści w białych tubkach od jednego producenta lub kremy na zamówienie, później antybiotyk z tetracykliną. A gdy już nic nie pomoże, pozostaje tylko jedna nadzieja. Izotretynoina.

Jest to należący do organicznych związków chemicznych retynoid. I jednocześnie jest to już ostatnia deska ratunku dla wielu przypadków tej choroby. Zwolennicy wręcz błogosławią leki na bazie tego związku. Przeciwnicy wymieniają szereg fatalnych skutków ubocznych, czasem nieodwracalnych. Jednak, jak to bywa z organizmem ludzkim, każdy zareaguje na tę substancję inaczej. Nie ma reguły. Dlatego jest to bardzo poważna decyzja, którą trzeba podjąć samodzielnie, po rozważeniu wszelkich „za” i „przeciw”. Ale być może warto wstrzymać się jeszcze na chwilę z rozpoczęciem kuracji i przetestować kilka prostych sposobów na walkę z tą chorobą.

Odżywianie.

Zdecydowanie nie chodzi o starą zasadę „mniej czekolady i ostrych potraw”. Chodzi o odżywianie, które będzie dopasowane do potrzeb naszego organizmu. Przede wszystkim warto wykonać panel testów alergicznych POKARMOWYCH. Zbyt wiele osób widzi związek tej choroby ze sposobem odżywiania, by to wciąż bagatelizować. Dobrze jest także ogólnie lepiej się odżywiać. Zjeść jajka rzadziej, ale wybrać te z chowu ekologicznego, oznakowane cyfrą 0 na skorupce. Zjeść mniej mięsa, ale kupić je w sklepie z organiczną żywnością. Takie mięso ma odpowiednie certyfikaty i możemy mieć pewność, że zwierzę było hodowane w naturalny sposób – nie w ciągu kilku dni/tygodni, faszerowane non stop antybiotykami. Warto odstawić nawet sklepowe przyprawy na rzecz tych naturalnych. Każdy szczegół ma znaczenie dla organizmu. Dlaczego mamy się faszerować syropem glukozowo-fruktozowym i poprawiać to tabletką z izotretynoiną? Wszystko jednak zależy od tego, jak bardzo jesteśmy w stanie otworzyć się na zmiany w diecie. Być może testy pokarmowe pokażą, że drażni nas substancja, która do tej pory gościła u nas na talerzu każdego dnia?

Kilka prostych nawyków.

Przede wszystkim pijmy codziennie rano szklankę wody z cytryną i ogólnie pijmy bardzo dużo wody oraz zielonej herbaty (najlepiej nie takiej marketowej – obecnie możemy znaleźć świetne sklepy, oferujące herbatę w listkach z różnymi naturalnymi składnikami). To naprawdę pomaga oczyścić organizm! Z ziół poleca się również czystek oraz bratka, ale tutaj kluczem do sukcesu jest umiejętność zaparzenia takiego wywaru i odpowiedniego wypicia go.

 

Zmieniajmy często poszewkę od poduszki, aby uniknąć nagromadzania bakterii. Używajmy jednorazowych ręczników do osuszenia twarzy. Warto także spróbować zrezygnować z makijażu na jakiś czas. Często stan naszej cery może pogarszać podkład. Wiem, że to bardzo trudny krok, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że może przynieść poprawę. Zwłaszcza, że pod podkładem i tak niestety bardzo często widać wszystkie nasze niedoskonałości.

Pielęgnacja.

Starajmy się delikatnie przemywać twarz – najlepiej płynem micelarnym o dobrym składzie (kosmetyki naturalne, ekologiczne, organiczne). Możemy raz na jakiś czas dobrze ją oczyścić, na przykład czarnym mydłem lub maseczką z glinką. Tu również szukajmy produktów o prostym składzie, bez dodatków zbędnej chemii. Jednocześnie pamiętajmy o nawilżaniu. Często wydaje nam się, że wypryski i cerę trzeba ciągle osuszać. To nieprawda – odpowiedni poziom nawilżenia jest bardzo ważny! Możemy do tego użyć chociażby zwykłego oleju arganowego lub kokosowego. A jeśli na wacik nałożymy trochę oleju z odrobiną eterycznego olejku (pichtowego lub herbacianego), dokładnie nawilżymy i oczyścimy twarz.

Przede wszystkim pamiętajmy, że z tą chorobą da się wygrać. Przestańmy się stresować, że nagle spotkało nas takie ogromne nieszczęście i spróbujmy samodzielnie ustalić podłoże trądziku. Może to zła dieta, może stres, a może coś jeszcze innego. U mnie przyczyną była choroba układu pokarmowego. I wiem jedno – nawet teraz, gdy minęły już jakieś 4 lata od kilkumiesięcznej walki i cieszę się idealnie gładką cerą, potrafię poważnie spanikować na widok jednej krostki. Widzę więc, że każdy problem wydaje nam się ogromny, dopóki faktycznie nie zmierzymy się z PRAWDZIWIE poważnym problemem. Choć wydaje nam się to sytuacją tragiczną, to zapewniam – z tym da się wygrać. Trzeba tylko znaleźć własny sposób walki.

5 KOMENTARZE

  1. *poprawna nazwa to Retinoid
    *Wbrew obiegowej opinii olejki nie nawilżają naszej skóry, zapobiegają jedynie ucieczce wody z naskórka, jest to pośrednie działanie nawilżające. Tworzą one warstwę okluzyjną na powierzchni- nie wchłaniają się i nie działają one same w sobie nawilżająco.
    Działanie nawilżające wykazują hydrofilowe składniki aktywne które wiążą wodę w naskórku i to właśnie nazywamy działaniem nawilżającym. Przykładem może być np. gliceryna lub kwas hialuronowy. W przypadku cery z wypryskami olej może jedynie sprawdzić się do oczyszczania tzw. „Olejowania” ponieważ wedle zasady „olej rozpuszcza olej” swietnie radzi sobie z oczyszczeniem sebum zalegającego w naszych porach, co często jest rowniez przyczyną wyprysków, Nie należy natomiast takiej cery olejkami smarować, rezygnując jednocześnie z kremu nawilżającego.

  2. Dziękuję za wskazanie literówki.
    Nikt nawet nie sugeruje rezygnowania z kremów nawilżających lub leków. Konkluzja tego fragmentu jest taka, by olejów i nawilżania się zwyczajnie nie bać. A cały proces, który Pani opisała w komentarzu, został skrótowo umieszczony w tekstach o olejowaniu włosów. Mechanizm jest ten sam. Pisanie w skrócie o „nawilżaniu” raczej nie powinno stanowić problemu w odbiorze dla naszych Czytelniczek. Bardzo dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam!

  3. Niektorzy chyba lubia sie czepiac, i obnosic z wiedza, ktora imponuje tylko im samym. „Marcys” – to wszystko jest oczywiste…Ja bym od siebie jedynie dodala wiecej informacji o peelingach, ktore czesto sa kwestia sporna. Pod reszta sie podpisuje

  4. Nie znam się na hialuronowym cocojambo, ale nie przyszłoby mi do głowy, że omawiany fragment można zinterpretować jako zachętę do rezygnacji z czegokolwiek na rzecz olejków. Najwyraźniej z szukania dziury w całym można czerpać jakąś satysfakcję.

  5. Marcyś, chyba niedokładnie czytasz artykuły zamieszczane na stronie. Proces, który cały opisujesz był już kiedyś omawiany w tekście o włosach. Proponuję wrócić do tamtego artykułu. Jeśli chodzi o kremy nawilżające, to z tego artykułu wcale nie wynika, żeby z nich rezygnować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here