Wakacyjny niezbędnik.

0
293
Overhead view of Traveler's accessories, Essential vacation items, Travel concept background

Wyjeżdżając na urlop zawsze tworzę listę rzeczy. Jedne są absolutnie niezbędne, bez innych mogłabym się spokojnie obejść. Mimo to panicznie skreślam kolejne punkty i sprawdzam po kilka razy, czy aby na pewno wszystko spakowałam. Taka lista, jeśli jest stworzona odpowiednio wcześnie ma swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że zawsze zdążę pomyśleć o wszystkim. Właściwie jest to jednocześnie minus – bo może jeszcze tamto się przyda, chociaż ledwo zmieszczę kolejny obiekt w swojej przepełnionej już walizce. Mimo wszystko istnieją rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie spokojnych wakacji. I nie chodzi o dokumenty lub pieniądze. To przecież oczywiste. Mam na myśli te wszystkie ulubione, najważniejsze kobiece dodatki. Właśnie one sprawiają, że jest mi zwyczajnie jakoś tak komfortowo, niezależnie od tego, dokąd się wybieram.

Olej arganowy. Bije na głowę większość kosmetyków. Mogę nałożyć go na twarz, aby nawilżyć skórę, wetrzeć w całe ciało, wykorzystać do olejowania włosów, dodać kilka kropli do odżywki lub kremu. Ma bardzo dużo zastosowań i byłabym skłonna stwierdzić, że to jeden z najbardziej uniwersalnych elementów w mojej wakacyjnej walizce.

Opaska w stylu buff. Jak dla mnie bije na głowę nawet elegancki kapelusz z szerokim rondem. Służy nie tylko jako opaska, lecz także jako czapka, gumka do włosów, kaptur i właściwie wszystko inne, co jest mi w danym momencie potrzebne. Zazwyczaj noszę ją na nadgarstku, by w każdej chwili móc dowolnie wykorzystać. A śliczny, kobiecy wzór sprawia, że jest naprawdę ładnym dodatkiem.

Pomadka w słoiczku. Nie lubię takich w sztyfcie, bo zazwyczaj szybko się łamią lub rozpuszczają na słońcu. Używam tylko tych o dobrym, prostym składzie. Pomadkę stosuję jednak nie tylko do nawilżania ust – nakładam ją także na rzęsy i brwi (na noc lub plażę).

Skórzana kurtka. Nieważne dokąd jadę. Mam ją za każdym razem ze sobą. Czarna o prostym kroju zawsze prezentuje się świetnie. Czy to na gruby sweter o splocie w warkocz, czy też na zwykłą białą koszulkę. O ile nie wierzę w listy must have, o tyle skórzana kurtka to coś, bez czego nie wyobrażam sobie wyjazdu. To trochę jak czarny t-shirt i dżinsy. Coś, w czym zawsze wygląda się dobrze.

Tusz do rzęs, jasny flamaster do brwi i różowa szminka w ciemnym odcieniu. Zazwyczaj nie maluję się na wakacjach, dlatego unikam zabierania ze sobą całej kosmetyczki. Ale te trzy rzeczy mieć muszę, bo dzięki nim mogę stworzyć lekki makijaż, który będzie pasować do wszystkiego.

Bransoletka z zawieszkami. Noszę stały komplet złotej biżuterii, nie przepadam za srebrem. Jednak od wielu lat mam jedną srebrną bransoletkę, do której doczepiam zawieszki, gdy tylko jakieś dostanę na specjalną okazję. To pozwala mi myśleć o domu, bliskich i wszystkich pięknych chwilach, nawet gdy utknę gdzieś wysoko w górach.

Mucovagin. Poważnie, to coś jak witamina C i proszki przeciwbólowe. Punkt obowiązkowy na liście. Te wszystkie godziny na piasku, w słonym morzu, basenie… dają o sobie znać bardzo szybko. Mucovagin = komfort, a to jest przecież na wakacjach najważniejsze!

 

O tych kilku rzeczach nigdy nie zapominam. Ponoć 7 to szczęśliwa liczba! Z pewnością jest wiele ważniejszych elementów wyposażenia, które powinnam wymienić. I tych mniej ważnych również. Ale to jest taka moja wakacyjna lista, której nie muszę nigdzie zapisywać. I jestem bardzo ciekawa, jakie są Wasze!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here