Zanim to zjesz… najpierw połóż na włosy!

2
353
Closeup portrait of happy fashion brunette woman with big hair brush and scrunchy screaming yelling isolated on a white background

Choć marzymy o romantycznych lokach, hollywoodzkich falach lub prostej, lśniącej tafli, wciąż kończymy z czymś nijakim na głowie. Najgorsze, że to coś nijakiego potrafi się w dodatku buntować. Wtedy mamy dwie opcje:

  1. podejmujemy rękawicę i włączamy wzmożoną pielęgnację
  2. biegniemy do osiedlowej fryzjerki.

Zazwyczaj wizyta w salonie z przypadku kończy się potokiem łez, a my zaprzyjaźniamy się z czapką – o ile jest to zima (gorzej bywa latem – wtedy pozostaje nam tylko mierny zapas wiecznie-gubiących-się-wsuwek i arsenał spinek). Jednocześnie zaczynamy nagle przepraszać naszą byłą (jednak) idealną fryzurę, którą pod wpływem chwili pozbawiłyśmy życia i obiecujemy jej dozgonną miłość, jeśli tylko zechce do nas wrócić. Nasza kobieca logika za każdym razem wpędza nas w to samo błędne koło sytuacji B. A najczęściej tym lepszym rozwiązaniem jest opcja pierwsza – pielęgnacja. To słowo od razu kojarzy nam się z wycieczką do najbliższej drogerii i zakupieniem wszystkiego, co ma w nazwie do zniszczonych, suchych lub słabych. Ale to są tylko chwyty specjalistów od marketingu, którzy wkładają całe serce w stworzenie trafnego opisu produktu. Pielęgnacja włosów to coś bardziej złożonego. Od czego powinnyśmy zacząć?

Po pierwsze – badania

Nie, nie okażesz się hipochondryczką, jeśli z powodu włosów pójdziesz do lekarza z prośbą o skierowanie na badania. Kiedy powinnaś to uczynić?

  • Jeżeli Twoje włosy zaczęły intensywnie wypadać, a miejscami dostrzegasz nawet przerzedzenia.
  • Gdy pojawi się drażniące i nieustępujące swędzenie głowy, a skóra będzie zaczerwieniona.
  • Jeśli włosy staną się matowe oraz nadmiernie łamliwe, czemu towarzyszyć będzie wzmożone przetłuszczanie lub suchość skóry głowy.
  • Kiedy będzie Ci przeszkadzał nieprzyjemny zapach u nasady włosów oraz łupież.

Te wszystkie przypadki mogą być spowodowane różnymi niedoborami oraz chorobami. Warto wykluczyć w pierwszej kolejności anemię oraz problemy z tarczycą. Dobrze jest skonsultować wyniki badań z dermatologiem albo trychologiem. Jednocześnie należy rozpocząć samodzielną walkę o piękne włosy – tu z pomocą może przyjść nam… zawartość naszych kuchennych szafek. Właśnie tak – bardzo często nie doceniamy naturalnej pielęgnacji. Produkty chemiczne to duże ułatwienie, ale nie musimy od razu wydawać na nie fortuny. Które produkty warto przenieść z kuchni do łazienki?

Naturalna pielęgnacja

Dla włosów ważne są trzy elementy i równowaga pomiędzy nimi: emolienty, proteiny oraz humektanty.

Emolienty

Zadanie: Wygładzają i zatrzymują nawilżenie we włosie.

Gdzie ich szukać? W formie olejów: winogronowego, śliwkowego, lnianego, oliwy z oliwek itd.

Humekanty

Zadanie: Nawilżanie!

Gdzie ich szukać? Miód, sok aloesowy, cukier.

Proteiny

Zadanie: Budowanie włosa.

Gdzie ich szukać? W mleku, żółtku jaja.


Musimy jednak pamiętać, że równowaga oznacza harmonijne łączenie poszczególnych składników. Włosy zniszczone najlepiej będą reagować na dużą dawkę emolientów – nadmiar protein może im zaszkodzić i dodatkowo je wysuszyć. Włosy niczym guma potrzebują przerwy od humektantów. Najważniejsza jest obserwacja. Warto włączyć przede wszystkim oleje do swoich rytuałów pielęgnacyjnych – popularne olejowanie włosów wymaga cierpliwości, ale potrafi zdziałać cuda po kilku miesiącach regularnego stosowania. Wystarczy zostawić olej na włosach przez całą noc (ale w rozsądnej ilości – nie musi z nich kaskadowo spływać) lub nałożyć go na wilgotne kosmyki na godzinę przed myciem.

Dobrym pomysłem jest również maseczka – łyżka miodu + żółtko + 5 łyżek oleju do niewielkiej szklanki wody. Taka mieszanka może być dowolnie modyfikowana – o kilka rodzajów olejów, sok z aloesu, cukier, czy chociażby mleko. Co więcej – oleje mają również zbawienny wpływ na… twarz! Tutaj cuda zdziałają zwłaszcza arganowy z kokosowym.

Naturalna pielęgnacja daje nam szeroki wachlarz możliwości. Dobrze jest z niej skorzystać przed kolejną spontaniczną wizytą u fryzjera, kiedy nasze włosy wydają nam się po prostu tragiczne. Być może zwyczajnie brakuje im kilku składników, a przy odrobinie chęci i systematyczności wyczarujemy sobie same idealną fryzurę? I to wszystko bez wychodzenia z domu!

2 KOMENTARZE

  1. Nauczona doświadczeniem salony z przypadku omijam szerokim łukiem .Ciekawy artykuł , chętnie wypróbuje olej śliwkowy.

  2. Warto poczytać o właściwościach danego oleju przed wypróbowaniem go. Nie każdy nada się do konkretnego typu włosów – częste jest np. niezadowolenie z efektów podczas stosowania oleju kokosowego (przez panie z włosami o wysokiej porowatości). Ale czekam z niecierpliwością na informację o działaniu śliwkowego u Ciebie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here